Postanowiłam pójść tobie i sobie na rękę i jak najlepiej oddać zarówno atmosferę Szkoły, jak i główne wątki, wokół których będziemy się poruszać. Uważne przeczytanie tekstu pozwoli ci odpowiedzieć na pytanie: “Czy Latająca Szkoła to to, czego teraz potrzebuje?” Zaufaj swojej intuicji. Wierzę, że dzięki temu, do Szkoły trafią osoby, które po prostu “mają w niej być” tej wiosny.

Ta edycja to w 70% kontynuacja poprzedniej, a 30% to innowacje, które są owocem uważnego przestudiowania, co można zrobić lepiej. Mamy w tym roku większy fokus, niż ostatnio na: liczby, pieniądze, szybkie ruchy i dobrą zabawę (czyli śmiech i muzykę w przerwach od pracy).

1. Atmosfera przyjaźni. To nie jest kurs na którym obowiązuje dystans  i na którym oddziela się „biznes” od „życia” grubą kreską. Ponieważ doświadczenie pokazuje, że bliskie, przyjazne relacje pozwalają człowiekowi wzrastać, będziemy pracować właśnie w taki sposób. Nie oznacza to, że musisz się z kimkolwiek zaprzyjaźniać, ani że będziemy towarzystwem wzajemnej adoracji. Prowadzące nie będą się spoufalać i opowiadać w przerwach o swoich kłopotach sercowych.

2. Fokus na twoje mocne strony. Od samego początku uwaga zarówno prowadzących, jak i grupy, skupiona będzie na tym, żeby wyłapać, nazwać i podkreślić to, co w tobie – wyjątkowe, niepowtarzalne, wspaniałe i jedyne w swoim rodzaju. Możesz z początku czuć się nieswojo w takim układzie, szczególnie jeśli dorastałaś w polskim systemie edukacji i byłaś socjalizowana w kulturze polskiej, w której jesteśmy ćwiczeni w wyłapywaniu tego, co „nie działa”.

3. Szczerość. Czasem trudna, ale zawsze w dobrej intencji. Kluczowym elementem dobrego biznesplanu jest wyłapać wszystkie słabe punkty twojego pomysłu i szybko je przetransformować. Dlatego kilkanaście par inteligentnych oczu będzie służyło tobie w szczerej i maksymalnie bezstronnej ocenie wszystkich elementów twojego planu. To oznacza, że możesz usłyszeć, ze coś, do czego jesteś przywiązana, nie jest odbierane, tak jak myślałaś. Będziemy uczyć się trudnej sztuki odsiewania subiektywnych impresji od obiektywnych stanów rzeczy. Będziesz też proszona o szczere wyrażanie życzeń, zażaleń, próśb itd. Wszystkie uwagi co do programu, tempa itp. – będą na bieżąco brane pod uwagę.

6

4. NVC. Czyli non-violent-communication. Być może już słyszałaś o tym podejściu. Właśnie w takim duchu będziemy się komunikować. Z uważnością na potrzeby wszystkich w grupie, z empatią dla różnych potrzeb, z intencją nie krzywdzenia nikogo, nawet w sposób subtelny i zawoalowany.

5. Odpowiedzialność własna. Jest ona podstawą całej idei. Bierzesz odpowiedzialność za swój tok nauki, za swoją pracę i swoje efekty. My bierzemy odpowiedzialność, że robimy wszystko co w naszej mocy, żeby dostarczyć ci najwyższej jakości wiedzy, doświadczeń, odpowiedzieć na wszystkie twoje pytania, wzmocnić cię i ukierunkować. Jednak nie zrobimy nic za ciebie. Również w wypadku nieobecności na zajęciach, jesteś proszona o to, aby uzupełniać materiał korzystając z pomocy koleżanek z kursu, nie prowadzących.

6. Pojęcia „strefa komfortu/ strefa strecz/strefa paniki”. Otóż wg psychologii sportu istnieją trzy stany, do których będziemy się często odwoływać. “Strefa komfortu” to te działania i pomysły, które nie wywołują twojego sprzeciwu i których możesz podjąć się z ochotą. „Strefa strecz” wymaga naciągnięcia mięśni, wysiłku, nie jest “najprzyjemniejszym stanem”. Strefa paniki to strefa, w której nie chcesz być. Wyłączasz się. Otóż cała Szkoła będzie rytmicznym tańcem pomiędzy “strefą komfortu”, a “strefą strecz”. Do strefy paniki nie wchodzimy, tutaj ty będziesz odpowiedzialna za pilnowanie same siebie. Podobno tylko w strefie strecz człowiek się uczy. Tak mówią naukowcy, a my im akurat tu wierzymy.

7. Fair play i dobra wola. Gramy fair. Płacimy raty na czas. Nie opowiadamy na prawo i lewo o pomysłach koleżanek z kursu, jeśli nas proszą o dyskrecję (niektóre pomysły są światłoczułe). Pamiętamy, że jesteśmy ludźmi  – mamy nogi, które mogą się podwinąć, pięty które mogą być achillesowe i skórę, która miejscami może być cienka.

8. Koncentracja. Pracujemy na bardzo wysokim poziomie koncentracji. Gdyby były specjalne urządzenia do jej pomiaru, to ich wskazówki od razu wskazywałyby górne rejestry.

9. Ryzyko. Jest nieodłącznym elementem układanki. Będziesz zachęcana do tego, żeby zaryzykować i napisać maila do kogoś większego niż ty z prośbą o pomoc. Do dziennikarza z informacją, o tym co robisz, ryzykując, że ci nie odpisze. Będziesz ryzykować, że teściowa pomyśli że zwariowałaś, a szwagier powie, że to co wymyśliłaś na pewno nie wypali. Ale będzie się to działo w ramach procesu grupowego, w którym nie ma miejsca na błędy i porażki. Każde doświadczenie jest tylko lekcją. Najstraszniejsze wydarzenia obśmiejemy przy filiżance ziołowej herbaty.

10. Śmiech. Jeżeli ani razu nie zaśmiejesz się na zajęciach, to oddamy ci całą sumę, jaką zapłaciłaś za kurs. Ania Nazimek (asystentka) będzie specjalnie śledziła, ile razy kto się zaśmiał podczas zajęć. Opornym – o ile tacy się znajdą – przeczytam na ostatnich zajęciach moje wczesne wiersze.

3

11. Nacisk na pro aktywność. Będziesz zachęcana do aktywności własnej na wielu różnych polach. Na przykład do tego, żeby – czasem – samej googlować odpowiedzi. „Dr. Google” – jak usłyszysz taką odpowiedź to nie znaczy, że prowadząca zamiast odpowiadać na twoje pytanie, woli piłować paznokcie. Znaczy to, że zależy jej na wyrobieniu w tobie nawyku samodzielnego szukania odpowiedzi, tam gdzie można je znaleźć. A jeśli nie znajdziesz, poszukamy razem. Żadne pytanie nie pozostanie bez odpowiedzi!

12. Gry i zabawy. Jako że najwięksi naukowcy odkrywają aktualnie potencjał zabawy dla nauki, a gigantyczne korporacje próbują włączyć elementy gier na każdym etapie doświadczenia, ominiemy etap, w którym praca i nauka pozbawione są elementu zabawy tak, że trzeba ją sztucznie dołączać. Od samego początku będziemy pracować w paradygmacie, w którym powaga i koncentracja na celu nie wyklucza dobrej zabawy. Elementy gier i kreatywnych zadań będą służyły temu, abyśmy były maksymalnie kreatywne, a przy tym zrelaksowane. Żebyśmy dotarły do miejsc, o których istnienia się nie spodziewałyśmy. Żeby było zaskoczenie, wzruszenie i przygoda.

13. Nowe kontakty. Poznanie kilkunastu nowych, energicznych i twórczych kobiet to duży kapitał. Każda z tych kobiet zna wiele innych ciekawych kobiet i mężczyzn. Będziemy bardzo świadomie pracować nad tematem sieci kontaktów i networkingu. Ja będę bardzo często starała cię poznać z nowymi ludźmi, choćby mailowo, jeżeli uznam, że kontakt z  nimi może pomóc twojemu biznesowi.

14. Rzeczy nieprzewidywalne. Musisz liczyć na rzeczy, których nie przewidzimy. Takie jak ekipa TVNu, która podczas poprzedniej edycji wpadła na zajęcia zrobić reportaż o Szkole. Dwie z uczestniczek nie spodziewały się, że są na siłach udzielić wywiadu z marszu. Ja nie spodziewałam się, że akurat ten materiał nie zostanie włączony do reportażu. Nie mogłyśmy przewidzieć, że Justyna któregoś dnia  upiecze dla nas (wybitnie dobre!) czekoladowe ciasto i przywiezie je aż z Łodzi. Albo, że Kasia zaprosi nas wszystkie do siebie do domu na kolację. Albo taka sytuacja:

jarmalove

Grupa nie pozwoliła Karolinie przepuścić okazji. Karolina poszła tłumaczyć wykład Andrzeja Wajdy, który w ostatnim momencie został zastąpiony przez Jana Nowickiego…

15. Całodobowy system wsparcia. Tajna grupa Facebookowa okazuje się być tajną bronią przeciwko zwątpieniu, dołom, atakom paniki, problemom z nieuczciwą konkurencją, wątpliwością czy lepiej jest iść na zakończenie Szkoły czy na tłumaczenie Wajdy. I źródłem inspiracji, bo jak ktoś coś znajdzie dla kogoś innego, to od razu wrzuca. Ja parę razy popłakałam się ze śmiechu, czytając posty ostatniej grupy, parę razy się wzruszyłam i kilka razy scrollowałam w dół dziesiątki postów, żeby znaleźć przepis na duszoną brukselkę ze skórką cytrynową zamieszczony przez Kasię Urban Rybską.

16. Szybka kasa. Nie myśl, że w marcu zapiszesz się do Szkoły, w maju zaczniesz zbijać fortunę, a w lipcu polecisz za zarobione pieniądze do Maroko. Do Maroko lepiej lecieć jak jest trochę chłodniej. Ważne jest to, żebyś wiedziała, że zbudowanie biznesu, który będzie przynosił dochody i to na poziomie na którym ci zależy to proces, który wymaga czasu, cierpliwości i pracy. Niektóre z uczestniczek, które brały udział w jesiennej edycji, jeszcze nie sfinalizowały swoich projektów na etapie, o którym można by powiedzieć „uff, violá! gotowe” I mimo, iż dla mnie działające biznesy moich uczestniczek to najlepsza wizytówka, to nie będę naciskała na zwiększenie tempa w imię mojego interesu. Cały czas kładziemy nacisk na zdrowy balans między życiem, a pracą i w związku z tym, czasem życie bierze górę, a biznes zostaje zapauzowany.

Z drugiej strony, będziesz zachęcana do tego, żeby zarabiać jak najszybciej, już teraz. Z pomysłów, których premiery są odkładane nieskończoność, czasem ucieka powietrze. Jeżeli planujesz, aby zainwestowane pieniądze w kurs szybko Ci się zwróciły, będziesz zachęcana do tego, żeby przyłożyć się do nauki robienia stron internetowych, bo to dobre dodatkowe źródło zarobku i jest popyt na dobrze zrobione strony – a tego właśnie między innymi się nauczysz.

17. ZUS. Ponieważ najczęstszą obawą każdej kobiety, która myśli o założeniu własnej działalności jest „zje mnie ZUS”, poświecimy cały blok temu zagadnieniu. Co zrobić, żeby nie zjadł nas ZUS, tylko żebyśmy my zjadły i miały ciastko. W sensie oddały cesarzowi, co cesarskie i nie wyszły na tym jak … dobra, dość tych popisów językowych. Chodzi o to, żeby na spokojnie zbadać, co zrobić, żeby być w porządku wobec systemu, w którym żyjemy, ale mu się nie dać.

18. Nowe pojęcia. Być może pojęcia takie jak opt-in, ROI, konwersja, wtyczka, header, Lean Canvas, synergia, content, CMS albo nazwy takie jak Pinterest, Mailchimp, WordPress, Instagram, Pocket, Etsy goszczą w twoim słowniku już od lat. Ale może być też tak, że są to częściowo lub zupełnie nowe pojęcia. Zatem możesz przygotować się na to, że dowiesz się co oznaczają i jakie znaczenie mogą mieć dla tego, co robisz.

19. Herbaty ziołowe. W przerwach oprócz kawy, która dla niektórych jest nieodłączną towarzyszką życia, będziemy raczyć się różnymi herbatami typu pokrzywa, melisa, mięta marokańska, imbir z trawą cytrynową i lukrecją. Czemu? Bo ładnie pachną i przyjemnie się je pije.

10

20. Kryzys albo kryzysy. Łzy. Nie ma szans, żebyś przeszła przez cały cykl bez doświadczenia frustracji, złości, zastoju, irytacji, albo napięcia. Wiedząc o tym, możesz się nie przejmować, jak takie odczucia się pojawią. Zazwyczaj zwiastują przełom. I mimo, że wcale nie będziemy mówić o naszym prywatnym życiu i o tym co nam w duszy piszczy, może się zdarzyć tak, że się popłaczesz. Ze złości, ze smutku, czy ze wzruszenia. Łzy to po prostu reakcja na napięcie, które puszcza.

21. New Age. Nie. Nie będziemy wizualizować kryształowych kul, wyciągać kart z aniołami, mówić o czakrach i „świadomości prosperity”. Może lubisz takie rozmowy i praktyki, może nie, ale w Latającej Szkole ich nie stosujemy.

22. Polecane lektury. Nie jesteśmy tutaj w typowej szkole, w które trzeba czytać czasem teksty dla samego czytania i intelektualnej ogłady. Pracujemy tylko na przykładach – waszych lub cudzych, a lektury, jeśli się pojawią, to jako polecane uzupełnienie. Możemy się też wymieniać cennymi książkami w ramach grupy.

23. Ocean inspiracji w moim komputerze. Ponieważ cały czas, od dwóch lat, zaznaczam fajne strony, z których można czerpać dobre wzorce i się nimi inspirować do działania, mam wielką kolekcję linków moim komputerze, której nie zawaham się udostępnić jeśli sobie zażyczycie. Ale wiadomo, co robi nadmiar inspiracji. Czasem potrafi zablokować. Będę je dozowała, jak się kotom dozuje królicze wątróbki, żeby się nie objadły za bardzo  i nie były niemrawe.

24. Kalkulacje. Nie będziemy tylko oddawać się burzom mózgu i snuć fantazji. Będziemy prawą ręką rysować mapy śmiałych wizji, a w lewej trzymać kalkulator.

25. Praktyka uważności i oddech. Jeżeli myśl, że na zajęciach mogłyby pojawić się przerwy na kilka minut ciszy, albo że zostaniesz poproszona o skupienie się na oddechu, albo poproszona o poczucie własnych stóp lub poczucie, jak się czujesz w ciele wywołuje w tobie uczucie paniki, to lepiej, żebyś się trzy albo cztery razy zastanowiła nad udziałem.

26. Muzyka. To samo dotyczy muzyki i tańca. Jeżeli krzywisz się na myśl o tym, że w przerwach będą leciały piosenki, a jedna lub druga osoba postanowi sobie do nich potańczyć, to zastanów się pięć razy, czy Latająca Szkoła jest dla ciebie dobrą opcją.

27. Materiały i prezentacje. Możesz oczekiwać atrakcyjnych wizualnie i dopieszczonych prezentacji. Nie czeka cię coś, co nazywa się fachowo „śmiercią od Powerpointa”.  Twój osobisty Czerwony Zeszyt Ćwiczeń, który będzie Ci towarzyszył przez cały proces, będzie włożone bardzo dużo pracy. Będziesz tam miała wszystkie tabelki, miejsce na notatki, twoje genialne pomysły, poprzeplatane cytatami z Rilkego, Rumiego, Goethego, Ralph Waldo Emersona, ee cummingsa, Henriego Davida Thoreau, Coco Chanel, Virginii Woolf, Bruce’a Lee i mojej babci.

28. Pisanie. Będziesz non stop proszona o pisanie –  a to maili, bo będę cię pytać co sądzisz o zajęciach, które się odbyły właśnie, a to o pisanie tekstów  – o sobie na stronę, na Facebooka, opisów produktów, pisanie maili do innych ludzi. Pisanie, pisanie, pisanie. Jeśli tkwi w tobie ukryta pisarka, o czym może nawet nie wiesz, to będziesz czuła się wspaniale po drodze. Jeżeli natomiast wiesz, że nienawidzisz pisania, to od samego początku podejdziemy do tego tematu bardzo ostrożnie. Potraktuj to wtedy jako ćwiczenie z czegoś, czego nie lubisz, a jeśli chodzi o teksty których będziesz potrzebowała na swoje potrzeby, to pomyślimy komu zlecić napisanie ich za ciebie.

29. Kamera video. Aaaa, ratunku! Kilka razy zostaniesz sfilmowana jak do kamery mówisz przez kilka minut o tym, co robisz. Na początku cyklu spotkań, pośrodku i na koniec. Dla wielu osób jest to zabieg bardziej bolesny niż gastroskopia. Ale potem wszyscy twierdzą, że się opłacało. Plus – będzie to pierwszy krok do stworzenia profesjonalnej video wizytówki. Co więcej – zrobisz też kolejny krok i w ramach zajęć stworzymy razem taką krótką, jednominutową wizytówkę. Chyba, że uznasz, że dla twojego biznesu jest to zupełnie nie potrzebne.

30. Miękkie lądowanie. Tym razem szczególnie troskliwie zadbam o to, jak będzie wyglądało przejście z czasu kursu, który będzie intensywny i energetyczny, do okresu po (lipiec, wakacje, wiadomo…), tak aby wszystko, co wypracowałaś, pracowało dalej na twoją korzyść. Będzie służył temu cały system złożony z Latających Kręgów, Zespołów, Latających Zeszytów, mentorów, starszych koleżanek i zjazdów, z których będziesz mogła – dobrowolnie i zgodnie z aktualnymi potrzebami – korzystać.

Jeżeli zatem jesteś chętna, możemy przejść do kolejnego kroku, sprawdzającego, czy Latająca Szkoła to coś dla ciebie, czyli pytania “ile to kosztuje i dlaczego tak drogo”. Jeżeli jesteś zainteresowana, wiesz co robić.