Czego można nauczyć się od Michała Szafrańskiego?
Jak oszczędzać pieniądze. Nieee. To zbyt prosta odpowiedź. Nawet jeśli nie interesuje cię ile byś mogła oszczędzić rocznie, gdybyś wyłączała na noc wszystkie elektroniczne sprzęty w całym domu, to i tak przyglądając się Michałowi Szafrańskiemu, autorowi bloga „Jak oszczędzać pieniądze” możesz nauczyć się wielu pożytecznych rzeczy na potrzeby własnego biznesu.
Nawet jeśli nie masz zamiaru być blogerką, jak on.
A od pytania „ile mogę zaoszczędzić”, wolisz pytanie „ile mogę zarobić”.
Tym artykułem otwieram nowy cykl pod tytułem „Uczmy się od…” w którym będę opisywała różne osoby, które warto obserwować i robić sobie notatki ołóweczkiem w kajeciku.
Prowadzenia własnego biznesu nie można nauczyć się na uniwersytecie, na kursach w urzędzie pracy prowadzonych przez różnej maści trenerów, którzy załapali się na zlecenie i trzaskają warsztat za warsztatem. Można się tego nauczyć starą, średniowieczną metodą, jak w cechach, patrząc „na ręce” mistrzom i na własnej skórze. Innej drogi nie ma. Nawet jeśli pójdziesz na studia MBA, to głównie będziesz pracować na tzw. konkretnych case’ach – studiach przypadku.
Czasem jak mnie ktoś pyta, gdzie się nauczyłam, tego co wiem i czego uczę, odpowiadam, zgodnie z prawdą, że spora część mojej wiedzy wynika z wnikliwej obserwacji tego, co robią inni – głównie w internecie. Nie brzmi to szczególnie prestiżowo, prawda?
Wydawać by się mogło, że to jakiś gorszy rodzaj wiedzy. Bo jest ogólnodostępna? Bo nie trzeba zdać egzaminu, żeby zacząć korzystać z Googla? Bo tak może „każdy głupi”?
Akurat w biznesie nie liczą się tytuły, ani dyplomy, tylko czy coś działa, czy nie. To jedyna miara. Dlatego na bok z uprzedzeniami, przystępujemy do nauki. Otwórz drugie okno w przeglądarce, na nim blog Michała, chwyć ołówek i swój zeszyt i lecimy!
1.NAZWA i NAGŁÓWEK
Bardziej wprost się nie da. Od razu wiadomo o co chodzi. A teraz idź na swoją stronę i zobacz, czy w ciągu 3-5 sekund też można wywnioskować, czym się zajmujesz.
2. IKONICZNOŚĆ i PERSONALIZACJA
W nagłówku mamy Michała narysowanego. Taki rysunek bardzo fajnie działa. Zamienia postać realną, z imieniem, nazwiskiem, PESELem w postać z nieco innego porządku. W bohatera większej opowieści. W ikonę. Nie, że od razu w Marilyn Monroe. To taki subtelny zabieg, nadający twórcy bloga specyficznej aury – bliskości i dystansu jednocześnie.
Pomyśl chwilę – w tym miejscu można by umieścić abstrakcyjne logo, koniczynkę, albo jakiś inny symbol, który by tylko zabierał cenne piksele i nic by nie wnosił. A tak – mamy więź i mamy jasność – wiemy u kogo jesteśmy. To nie jest anonimowy kąt cyberprzestrzeni.
Zaraz obok mamy zdjęcie Michała i bezpośrednie „CZEŚĆ”. I zdanie, które łamie lody. „Nie zarabiam milionów, ale dzięki rozsądnemu oszczędzaniu stać mnie na wiele. Chcę Ci pokazać jak zadbać o domowy budżet (…)”
Bez Szanowni Państwo. Bez ogródek. Od razu wiem też co JA z tego mogę mieć. Bo jak mawia Seth Godin ludzie chodzą i odbierają jedną stację radiową – WII FM. Czyli “What’s in it for me?” Co ja z tego będę mieć?
Teraz zobacz, jak jest u ciebie. Czy jesteś schowana w zakładce „o mnie”, a może jeszcze gorzej, w „o nas”, kiedy cała firma to ty i twój kot? Czy mówisz od razu w dwóch zdaniach kim jesteś i co mi możesz dać, czy mówisz masę niepotrzebnych rzeczy, które mnie, wrednego potencjalnego klienta zniechęcają i nudzą?
3. PRZYNĘTY, nie PIĘTY
Często słyszę, taką opinię: „dawanie ludziom wartościowej wiedzy za darmo to strzelanie sobie w stopę”. Mówią to osoby, których piętą achillesową jest brak klientów. Michał Szafrański za klientami się nie ugania, sami przychodzą. Między innymi dlatego, że na jego stronie można pobrać ZA DARMO zestaw 23 kalkulatorów w Excelu, które usprawniają proces oszczędzania pieniędzy.
To, że warto mieć jakąś przynętę, podawaną w zamian za zapis do bazy mailingowej, większość rozumie. Zdanie „zapisz się do naszego newslettera” nie jest sexy i nikogo już nie elektryzuje.
Ale mistrzowstem świata jest mieć przynętę, która:
- Interesuje naszego idealnego potencjalnego klienta
- Jest prosta i daje szybkie RIA, czyli „results in advance”
Do diabła z 7 odcinkowymi kursami video, albo pdf’ami z mądrościami ciotki Pelagii. Najlepsze są przynęty, które dają natychmiastowy rezultat i są “proste w obsłudze”.
Oczywiście słowo „rezultat” nie sugeruje, że wszyscy powinni rozdawać kalkulatory. Np. u mnie rezultatem jest stan umysłu, jaki wywołuje pierwszy rozdział książki, którą można pobrać “na wejściu”.
W każdym razie lepsza jedna dobra wskazówka, którą można od razu zastosować, niż 7 kroków które są tak abstrakcyjne, że czytamy je, ziewamy i natychmiast zapominamy…
4. STRONA THANK YOU PAGE I SEKWENCJA MAILI
Zapisz się na newsletter Michała i uważnie obserwuj, co jest napisane na stronie „thank you page” – lądujesz na niej po zapisie i w pierwszym mailu, który przychodzi.
Otóż klarowność, porządek, poczucie bycia zaopiekowanym. Dbałość o każdy detal. Wiesz co się dzieje, wiesz o co chodzi.
W miły sposób jesteś zaproszona do świata oszczędzania.
Czy ty zapraszasz swoich odbiorców w miły sposób do świata … (wpisz swoją branżę)?
5. SZALONA ILOŚĆ PRZYDATNEJ WIEDZY
Nie sposób nie pisać o Michale i o nim nie mówić, skoro tyle daje. Dlatego nie napisałam tego artykułu o “Basi, Kasi i Jusi”, które mnie o to prosiły, ale na swoich stronach miały tylko niedopracowane oferty i wielką nadzieję, że jakimś cudem trafi do nich nagle tłum głodnych i spragnionych klientów.
Dziś, w świecie sieci, to tak nie działa. Żeby o tobie mówiono, musisz dawać. I to dawać rzeczy jakościowe, a nie junk food.
Nie musisz od razu „zostawać blogerką”. Ja siebie na przykład nie uważam za blogerkę, a piszę regularnie. Ewelina Muc z Siedem Trzy Studio, która tworzy kursy o WordPressie i założyła społeczność Girls Who WordPress też nie jest „blogerką”, a co tydzień pojawiają się u niej na stronie szalenie przydatne wpisy.
A Ty? Nie masz czasu? Nie stać cię na taki gest, na taką strategię? A stać cię na to, żeby nie mieć klientów?
6. TRANSPARENTNOŚĆ I AUTENTYCZNOŚĆ
To, co robi Michał jest dość radykalne. Publikuje raporty swoich przychodów i kosztów. Dzieli się listami narzędzi, z których korzysta. W Polsce, gdzie pokutuje mit, że lepiej lisio chytrusio strzec swojej cennej wiedzy i gdzie nie wypada mówić, ile się zarabia. Bo pielęganiarka … itp.
Z drugiej strony, w internecie szczerość popłaca.
Jesteś coachem i twierdzisz, że możesz mi spełnić swoje marzenia. A co ty zrobiłeś i jakie swoje marzenia spełniłeś, oprócz zdobycia akredytacji ICF?
Możesz sprawić, że schudnę? Udowodnij mi to.
Jesteś genialną stylistką? Pokaż mi swoje klientki, inaczej ci nie uwierzę.
„Ach, po co” mówią niektórzy. Wolę ci pokazać swoje dyplomy! I napisać o tym jakie wspaniałe korzyści odniesiesz. O sobie nic nie napiszę, bo (wstaw swoje powody) nie chcę się chwalić/nie lubię się ujawniać/cenię sobie prywatność/co to kogo interesuje/to nieprofesjonalne.
To ja dziękuję. Do widzenia.
7. SOCIAL PROOF PIĘKNIE WYEKSPONOWANY
Jakie wrażenie robi na Tobie zdanie:
Już ponad 40 200 osób zapisało się na mój newsletter.
Czy myślisz sobie: „ach co to za przechwałki”? Czy może nic nie myślisz, tylko otrzymujesz podświadomy impuls, że autor nie wypadł sroce spod ogona, nie założył swojego biznesu wczoraj, nawet jeśli ty o nim nie słyszałaś, to jednak grupa ludzi liczna jak całe miasto wielkości Wadowic, licząc niemowlęta i starców, już zapisała się i korzysta z jego rad?
Coś w tym musi być.
Albo baner „Blog Roku 2013 w Kategorii Profesjonalne i Firmowe”. On też coś mówi i jest na samym wierzchu.
A teraz wracając do ciebie, nawet jeśli masz 127 subskrybentów i napisały o tobie na razie jedynie Wiadomości Wadowickie, to możesz na swojej stronie albo pomijać milczeniem fakt, że istniejesz nie od wczoraj i ludzie lubią to, co robisz, albo go eksponować.
Zalecam to drugie.
To nie jest wyczerpująca lista rzeczy, których można się nauczyć od Michała. Można obserowować jak pisze. Można dowiedzieć się jak tworzy swoje podcasty. Można przeczytać sekcję “Współpraca i PR” i zaczerpnąć z ducha klarowności i autentyczności, w jakim jest ona stworzona. Mam nadzieję, że rozbudziłam twój apetyt i że po dalsze nauki ruszysz sama.
VENI, VEDI, VICI – przybyłem, zobaczyłem, zwyciężyłem… hmmmm to znaczy wczytałam się dokładnie i przetrawiam w sobie Twój artykuł, genialny jak większość Twoich wpisów. Jak przetrawię, to może i coś sensownego napiszę 🙂 Pozdrawiam CIę i ściskam MOCno. Ciaooo 🙂
Dzięki za miłe słowa Wiola!
Ufff……w weekend czytam jeszcze raz i biorę się do roboty! Dziękuję 🙂
Taak… ja też mam jeszcze sporo do roboty.
A swoją drogą, uwielbiam takie zbiegi okoliczności. Całkiem niedawno polubiłam fan page Michała i dziś rano, zanim jeszcze przeczytałam Twój artykuł, zaczęłam rozglądać się, co też ten człowiek od oszczędzania pieniędzy robi na swojej stronie. I choć nie jestem zwolenniczką rozliczania każdej złotówki (co nie znaczy, że nie cenię pieniędzy), to bardzo mi się podoba, w jaki sposób Michał traktuje swoich czytelników. Na przykład, ostatnio na FB zamieścił harmonogram swoich wystąpień wraz z rozkładem pociągów, którymi będzie jechać zapraszając do kontaktu osobistego (w czasie podróży, rzecz jasna). Fajne, prawda? 🙂
Jestem pod wrażeniem, bo ja bym sobie nie umiała odmówić chwili spokoju w pociągu na lekturę albo oglądanie filmów na laptopie… 🙂
Odkryłam blog Michała jakiś czas temu, ale nigdy nie przyszło mi do głowy, aby przeanalizować go w taki sposób. Świetna robota. Dużo racji w tym dawaniu czegoś co da efekt i dobry rezultat szybko. Ja tak zrobiłam jakiś czas temu z pisząc pierwszego darmowego ebooka, który daje kilka podstawowych rad w kwestii budowania wizerunku i marki osobistej, i od razu miałam kilka bardzo sympatycznych maili z podziękowaniami za praktyczne podejście. Większy mam problem z chwaleniem się moimi osiągnięciami i rożnymi medialnymi informacjami, ale do tego już też dojrzałam 🙂 Mam jeszcze dużo pracy przed sobą, ale dzięki dzisiejszemu artykułowi mogę zrobić kilka dobrych kroków, aby zbudować jak piszesz autentyczny i spójny przekaz, który pomoże sprzedawać moje usługi.
Dziękuję Agato za ten artykuł wbił się w idealny czas dla mnie:)
Bardzo się cieszę 🙂
Michał jest dla mnie totalnie bezkonkurencyjny w tym co robi! Sam przyznaje, że pomysł był dość niekonwencjonalny ale to nie znaczy, że nieprzemyślany. To co mnie do niego przekonało to właśnie autentyczność i konsekwencja w byciu sobą. A co do polecenia kogoś moja propozycja to Joanna Glogaza i młoda polska marka Lunaby!
Joanna była bohaterką Latającego Kręgu w Warszawie 🙂 Bardzo ciekawie opowiadała o zakładniu swojej marki pidżamowej, o trudnościach na starcie, o tym, że wiele rzeczy trwa trzy razy dłużej niż zakładamy…
Ja również znam i lubię blog Michała. Nie ze względu na oszczędzanie pieniędzy (bo to mnie mniej interesuje) ale ze względu na to jak sobie radzi w świecie online, a nie ma co ukrywać, że idzie mu bardzo dobrze.
Wszystkie strategie, o których napisałaś staram się stosować, ale jednak z nich niestety już nie jest aktualna – Michał już od dosyć dawna nie publikuje swoich dochodów. Napisał o tym bardzo wprost – tak duże dochody, które generuje jego firma nie są dobrze widziane w Polsce i postanowił tego zaprzestać. Najwyraźniej więc w naszym kraju możliwa jest transparentność ale tylko do pewnego momentu.
A widzisz. Ja zajrzałam do sekcji raporty i nie patrzyłam aż tak dokładnie, żeby zobaczyć, że są one z 2014 roku. To ciekawe, co piszesz. Ja bym się też nie czuła komfortowo, gdyby każda osoba z dostępem do internetu mogła zajrzeć mi “w konto”. Podobną strategię stosuje też John Lee Dumas, twórca serii podcastów Enterpreneur on Fire – http://www.entrepreneuronfire.com/income/ publikuje dokładne zarobki i koszty firmy, łącznie z tym ile otrzymał od sponsorów, ile z programów afiliacyjnych, jakie miał koszty związane np. z refundacją, czyli zwrotem pieniędzy niezadowolonym klientom itp. Bardzo cenne.
Ja z wielka dumą i nieustannym zaciekawieniem obserwuję Panią Swojego Czasu, która działa skutecznie i jest sobą w każdym komunikacie, jaki wysyła w świat 🙂
Ja z wielka dumą i nieustannym zaciekawieniem obserwuję Panią Swojego Czasu, która działa skutecznie i jest sobą w każdym komunikacie, jaki wysyła w świat 🙂
Dziękuję za ten wpis. Co prawda nie znam jeszcze bloga Michała, ale to czuję sie zachęcona do zerknięcia. W tym momencie dziekuję za zamieszczenie wpisu z bardzo konkretnie wypunktowanymi zagadnieniami. Jest o czym myśleć. Agata jest dobrą obserwatorką:)
Ha! Uśmiałam się, czytając ten post – popełniłam właściwie wszystkie opisane tu błędy… Tak więc zaczęłam od numeru 1. i zmieniłam nieco nagłówek mojej strony. Mam nadzieję, że dzięki temu wygląda mniej jak kawiarnia, a bardziej jak studio patchworku i sklep z tkaninami. 🙂
Dzięki.
Tak się składa, że do Michała zaglądam. I efekty jego pracy są niesamowite 🙂 Przyznam, że podglądam wiele osób. Rady na pewno zastosuje u siebie. Od pierwszej do ostatniej 🙂
A wiecie kto stworzył blog Michała? Ariadna Wiczling 🙂
http://www.untwisty.com
Ale w jakim sensie Ariadna “stworzyła” jego bloga? Zaprojektowała? Z tego co Michał pisze, to korzysta on z szablonu Thesis i ma blog postawiony za pomocą WordPressa…
Tak, Ariadna robi strony na WordPressie od 2 lat. Wcześniej zajmowała się bookscrappingiem.
Ariadna zrobiła refresh poprzedniego wyglądu bloga Michała, tutaj można więcej przeczytać. I tak, blog oparty jest na Thesis 🙂
http://www.untwisty.com/jak-oszczedzac-pieniadze-blog/
Dla mnie najwazniejszy jest punkt 3 i 5. I chyba najtrudiejszy bo najbardziej czasochłonny…