(Na zdjęciu – Agnieszka Majewska)
Po opublikowaniu przepisu na domowy hamam, okazało się, że wśród moich czytelników drzemie głębsza wiedza o tym jak w domowym zaciszu, za pomocą wody i kilku prostych przedmiotów, można wyczarować sobie głęboki spokój, błogi relaks, a nawet użyć kąpieli w celu wzmocnienia jakiegoś zamiaru lub intencji.
 
 
Agnieszka Majewska, kobieta orkiestra, znana bywalcom Zlotów ze swoich wokalnych talentów, znana wielu kobietom jako autorka pięknych zdjęć oraz znana z tego, że uczy zdrowo gotować, jest też żoną Surinamczyka. Surinam to małe państwo w Ameryce Południowej (sąsiaduje z San Escobar), kiedyś była to kolonia holenderska, Agnieszka swojego ukochanego poznała w Holandii, gdzie przebywała na stypendium i para jest razem od wielu lat, mają też całkiem sporą i bardzo piękną córkę i mieszkają w małym mazowieckim mieście, w którym czują się wszyscy znakomicie, na pohybel zrzędom, które uważają, że Mazowsze jest brzydkie.
 
 
Założę się, że wiedza przeciętnego czytelnika tego tekstu o Surinamie jest taka jak moja, czyli bardzo niewielka. Myśl o tym, żeby sięgnąć po surinamską tradycję kąpielową, wydać się może bardzo egzotyczna, ale czy jest to tak naprawdę bardziej egzotyczne niż dezodorant FA Ipanema Nights? Założę się, że nocą w Ipanemie unoszą się różne zapachy i bezpiecznie jest się wykąpać, niż spryskiwać sobie pachy aerozolem. Kąpiele surinamskie są moim zdaniem na równi egzotyczne, co jedzenie surowej ryby w formie sushi, a kto z nas tego nigdy nie spróbował?
 
 
Oddaje głos Agnieszce i polecam sesje foto z nią (jeśli ktoś potrzebuje dobrych zdjęć biznesowych).
 
 
 
 
Kąpiel surinamska – intencyjna 
Robi się ją z jakiejś okazji. Na przykład w celu zaakcentowania nowego etapu, albo zamknięcia starego. Albo dla wzmocnienia postanowienia. Generalnie pozornie wygląda to jak obca nam kulturowo praktyka magiczna o korzeniach afrykańskich, a tak naprawdę jest prostym, prywatnym rytuałem w którym używa się wody, zapachu, koloru i gestu w celu wzmocnienia mentalnej decyzji. Nawet zachodni neuropsycholog by potwierdził, że to prosty zabieg wzmacniający.
 
 
1. Bierzesz wiadro tudzież balię, miskę i nalewasz do niej ciepłej wody.
 
2. Dorzucasz płatki kwiatów – dobrze sprawdzą się róże i dolewasz ulubione olejki/ perfumy oraz sól do kąpieli. Jeśli masz, dosypujesz lub dolewasz naturalne barwniki (na zdjęciu oryginalne barwniki surinamskie, błękit “Crown blue” i czerwień w buteleczce o nazwie “spiritual bath”). Oczywiście surinamskich barwników nie dostaniesz w Żabce i jest to dodatek, po który by się trzeba było udać do Amsterdamu. Nie radzimy używać barwników do pisanek. Ten element koloru można pominąć, ale umówmy się  – działa na zmysły.
 
3. Bierzesz coś do polewania – miskę albo skorupę kokosową. W Surinamie używają pojemniczków z kalebas, czyli dyniowatej rośliny, z której robią naczynia (na zdjęciu).
 
3. Szykujesz sobie tzw. panyi, czyt. “pani”, czyli kawałek bawełny (wygląda jak przerośnięta ładna ściereczka do naczyń). W polskich warunkach to może być zwykły ręcznik (ale ładny).
 
3. Teraz musisz znaleźć jakiegoś Surinamczyka, żeby Cię polewał…no dobra, jak nie znajdziesz będziesz to robić sama albo bierzesz kogoś z kim chcesz dzielić doświadczenie… jednak samemu chyba najlepiej.
 
4. Przygotuj intencję, w której robisz ten higieniczno-duchowy wyczyn.
 
5. Wejdź do wanny lub pod prysznic. Nago, oczywiście. Umyj się, tak normalnie, aby na czyściocha przyjąć dar kąpieli. Polewaj się cała pachnącą wodą, wraz z włosami i głową. Wymów na głos intencje i staraj się zwracać albo do siebie, albo jak to w Surinamie do swoich przodków, ewentualnie innych dobrych dusz/ duchów. Czyli jak u Mickiewicza. Możesz poprosić o ich wsparcie.
 
6. Po skończeniu kąpieli zawijasz się w panyi/ ręcznik i idziesz odpoczywać. Dobrze jest zjeść coś smacznego po, coś specjalnego.