źródło zdjęcia

„Długa droga do celu”

 

Z pamiętnika pierwszoklasistki

Jest rok 1990 i właśnie rozpoczyna się moja szkolna przygoda. Mam 7 lat i z radością oraz wielkim zapałem maszeruję do szkoły z wypchanym po brzegi tornistrem. Po kilku dniach spędzonych w szkolnej ławce zaczynam czuć się nieswojo. Moją radość i ciekawość zastępuje lęk oraz niechęć. W III klasie mają miejsce moje pierwsze wagary i ucieczki ze szkoły. Nadrabiam dobrą nauką i nienajgorszym zachowaniem na co dzień.

Wszystko co dobre, szybko się kończy

Na wagarach przesiaduję w ulubionym parku, czytam książki, uzupełniam samodzielnie zeszyty i piszę opowiadania. Wszystko bardzo szybko się wydaje. Mam przerąbane.
Jeszcze tylko 1276 dni
W klasach następnych odliczam dni do ukończenia szkoły podstawowej. Prowadzę w zeszycie rejestr charakterystyczny dla więźniów, którzy kreślą kreski na ścianach swoich cel. Postanawiam, że moja edukacja zakończy się na VIII klasie.

Z postanowień nici

Minęło liceum. Pierwsze poważne wybory. Studia muzyczne? Filozofia? Filologia polska? Nie, nie. Trzeba wybrać coś bardziej przyszłościowego. Mama marzy, abym została lekarzem. Moja edukacja trwa w najlepsze.

Co ja tu robię?

Po ukończeniu kliku kierunków studiów z propozycją zrobienia doktoratu, decyduję nie zawracać sobie tym głowy i podjąć jakąś stałą pracę. Przewijam się przez różne firmy oraz placówki państwowe. Miejsce zatrudnienia zmieniam średnio raz na rok. Któregoś dnia znajduję pracę w szkole podstawowej.

Po drugiej stronie barykady

Zostałam nauczycielem! Jak to się stało? Zachodzę w głowę, bo wróciłam do miejsca, z którego uciekałam sporą część mojego życia. Pytam siebie: jaki jest w tym sens? Ale dość szybko okazuje się, że nic nie dzieje się bez powodu. I tak przekonuję się, że w oświacie niewiele zmieniło się od czasów, kiedy to ja zasiadałam w szkolnej ławce. Rodzą się pierwsze myśli o stworzeniu twórczej edukacji.

Zmarnowane talenty

Praca z dzieciakami to dla mnie ogrom frajdy. Ale nie mogę pogodzić się z tym, że zdolne dzieci uchodzą za leniwe i słabe tylko dlatego, że nie są dobre ze wszystkiego, bo ktoś ma problem z polskim, a ktoś z matmą. „Tu popraw”, „tam zmień, „a tego jeszcze nie wiesz”. I naprawdę nieważne, że jesteś uzdolniony muzycznie, plastycznie czy ruchowo, a może umiesz tylko tworzyć piękne opowiadania. Nie ma piątek nie ma talentu! Męczę się.

Odcięcie ogona

W maju tego roku złożyłam wypowiedzenie z pracy. Po to, aby zająć się własną działalnością na rzecz dzieci, dorosłych i rozwijania ich potencjału. Mam taką misję, aby wspierać i wydobywać potencjał innych. Bo jestem przekonana, że każdy z nas go ma. Mój pierwszy krok w tym kierunku to blog o rozwijaniu pasji, kreatywności i talentów. Niby nic wielkiego, ale dla mnie coś!  A poza tym kocham pisać, także to dla mnie sama radość! Wierzę bardzo mocno w to, że życie zgodne z naszym potencjałem daje ogrom satysfakcji i spełnienia. Na co dzień zajmuję się również działalnością logopedyczną i terapią pedagogiczną dzieci, co łączę ze swoją pasją wspierania potencjału. To również moje główne źródło utrzymania w chwili obecnej. W planie mam warsztaty edukacyjne dla dzieci i dorosłych z zakresu rozwijania zasobów oraz wypuszczenie materiałów edukacyjnych – nad czym ostatnio sporo siedzę. Trzymajcie za mnie kciuki!

PS. W liście nie wspomniałam o hektolitrach wylanych łez, ogromie strachu, jaki towarzyszył mi w niektórych momentach. O tym, że rzucenie pracy było dla mnie zadaniem prawie niewykonalnym i kosmicznym stresem, ale… To wszystko jest do przejścia, do przepłakania i do przeżycia. Także bierzcie swój strach pod rękę i idźcie z nim w tany! A okaże się, że nie jest taki straszny 😉

PS2. Niektórzy zachodzą w głowę, jak można rzucić pewną i stałą pracę na etacie na rzecz własnej firmy? Ano można 😉 Poczucie niezależności i tego, że możemy w pełni być odpowiedzialne za siebie, to coś, czego nie oddałabym za nic w świecie. Tutaj właśnie zaczynają rosnąć nam skrzydła.

Autor: Agnieszka Siołek

www.pracowniaedukreacji.pl
www.logopeda.agnieszkasiolek.pl