źródło zdjęcia

 

Życie i biznes to ludzie i przypadki.

Myśli o własnej firmie nawiedzały moja głowę już w czasie studiów. Odnowa Psychosomatyczna na AWF. Specjalizację wybrałam, bo człowiek zawsze wydawał mi się całością. Holistyczne spojrzenie i przeświadczenie, że nasza głowa może zrobić niesłychane rzeczy z naszym ciałem.
Miałam to szczęście, że tuż po studiach koleżanka, która dostała pracę, jako, masażystka zarekomendowała mnie do pracy na stanowisko managera w nowo otwieranym gabinecie.
To był dobry czas. Czas nauki, odkrywania własne niewiedzy biznesowej, pokonywania własnych słabości, poznawania dobrych ludzi.
Pierwsze myśli, które mówiły, salon odnowy to nie jest twój przyszły biznes. Za dużo masz pomysłów, za dużo planów i za mało pieniędzy, aby coś w tym biznesie zrobić.

Zawsze lubiłam się uczyć. Bardziej nawet niż wiedza przekazywana na szkoleniu interesowała mnie synergia między jego uczestnikami. Więc uczyłam się, jako największy beneficjent Unii Europejskiej poświęcałam swój wolny czas na zgłębianie różnych aspektów wiedzy biznesowej… Aż trafiłam do szkoły trenerów.

To miejsce upewniło mnie, że uczenie innych w ten niestandardowy, inny niż znany mi dotychczas z uczelni sposób, to jest właśnie to, co chce robić. Chce rozbudzać pasje, marzenia, dawać podwaliny do planów. I chce to robić w biznesie Beauty.

Ten rok, który spędziłam ucząc się jak być dobrym trenerem to też czas, w którym otrzymałam olbrzymie pokłady dobrych wibracji od innych uczestników. Byłam najmłodsza. Wybrana spośród 130 osób z całej Polski do niewiarygodnej trzynastki.

Traf sprawił, że w tym samym okresie trafiły do mnie moje pierwsze klientki. Panie, które otwierały salon i potrzebowały mojej wiedzy i doświadczenia.

I tak zaczęłam krystalizować w głowie, czym dokładnie się zajmę.

Ponieważ oczekiwałam właśnie narodzin mojego upragnionego potomka wszystko poszło dość sprawnie. Jak wiadomo w tym czasie w kobiecie budzą się demony.

Zakres działań został zawężony do „mentorzy i trenerzy branży Beauty”, czyli do kompleksowej pomocy wszystkim posiadającym gabinet kosmetyczny, hotel spa czy day spa a także do osób, które tam pracują lub chciałyby taki przybytek otworzyć.
Pojawiło się kilku klientów jeszcze przed otworzeniem działalności, co tylko upewniło mnie, że chcę to robić.

Wiedziałam, że musze zdobyć pieniądze. Dostałam się do programu, dzięki któremu mój biznes miał szanse wystartować z dobrym sprzętem. Wszystko trwało pół roku, przez które byłam totalną utrzymanką mojego męża, za co będę mu dozgonnie wdzięczna ( nie żeby teraz było wielce inaczej, w końcu bliżej mi jeszcze do wacików niż do kokosów)

Firma wystartowała wielkimi zakupami, więc radość była ogromna. Zaczęła maleć, kiedy zakupy trzeba było poupychać po kontach, szafach i garażu a trzeba było zacząć pracować.
Trudna jest droga pozyskania klienta w tak wąskiej specjalizacji, przekonania go, że wiedza to oręże i że warto inwestować w pracowników.
Z początkiem roku stwierdziłam, że stworze dobrą merytoryczną konferencję dla kosmetologów. Niestety świat biznesu znowu okazał się wielki i straszny jak duży zły wilk. Leśniczego tylko zabrakło żeby mnie podnieść i pchnąć do przodu. Poddałam się. Pieniądze zamrożone w realizacje czekają na lepsze czasy.

Teraz myślę żeby zebrać kobiety, które korzystają z usług kosmetycznych i opowiedzieć im o tym, z czego warto korzystać, na co uważać w salonach, o co pytać. Ale czy będą chciały słuchać? Czy poświęcą swój czas i pieniądze na takie spotkanie?

Trochę moje żagle opadły, brakuje im wiatru, dobrych ludzi.
Powoli zbieram się. Najważniejsze, że po przerwie znów pomysły budzą i się i mnie do życia.

Jeśli chcecie zobaczyć, czym się zajmuje zapraszam na www.tranqulity.pl

Jeśli chcecie o coś spytać, poradzić się lub poczytać zapraszam na http://tranquilitydlaspa.blogspot.com/ i https://www.facebook.com/Doradztwo.spa

Pozdrawiam,

Ewa Góra-Zastawny