Źródło zdjęcia (Alibabki)

Jeżeli mieszkasz w Krakowie, Warszawie, Poznaniu, na Śląsku, w Trójmieście, w Bochni, w Tarnowie lub w Berlinie, to co miesiąc możesz przyjść na bezpłatny Latający Krąg. A jeśli mieszkasz w innym mieście, możesz chcieć dołączyć do organizatorek Latających Kręgów. Ale po co? Czemu służą Kręgi?

Na samym początku, w 2011 roku, zaczęłam prowadzić Latające Kręgi w Krakowie, żeby promować Latającą Szkołę. Promować bezinwazyjnie, bezkosztowo i “przy okazji”. Zaczynałam prowadzić warsztaty, ale nikt mnie “nie znał na mieście”, a przynajmniej nie od tej strony. Nie miałam funduszy na plakaty i ulotki i nie wierzyłam w moc plakatów i ulotek. Chciałam poznawać kobiety, które robią interesujące rzeczy. Nie po to, aby wyłapywać wśród nich przyszłe klientki, tylko dlatego, że mnie pozytywnie ładowało ich towarzystwo. Chciałam się też uczyć z doświadczenia innych kobiet i dowiedzieć się, jakie są ich recepty na sukces.

Latający Krąg ma bardzo określoną strukturę. Jest na świecie dużo różnych kręgów, więc dla odróżnienia, my robimy to tak – zbieramy się zawsze w innym miejscu. Kręgi są bezpłatne i otwarte. Nie zawsze jest ten sam skład i o to też chodzi.

Runda 1. Każda obecna osoba przedstawia się i mówi czym się zajmuje i ma na to 1 minutę. Pomagają w tym specjalne ściągi, cały czas marzę o klepsydrze. Można puścić wizytówki w ruch. Efekt – 20 osób dowiaduje się o tym, co robisz.

Runda 2. Bohaterka Kręgu opowiada swoją historię “od kuchni”. Każdy Krąg ma bohaterkę. Organizatorki szukają bohaterek czasem na tygodnie przed. Preferowane są osoby, które coś ciekawego już zrobiły (a nie np. mają zamiar) i są na tyle otwarte, żeby opowiedzieć o swojej drodze szczerze i w sposób, z którego płyną pewne wnioski dla słuchających. Jak zaczęły? Czy było im łatwo? Czego żałują? Co dało im siłę? Które działania biznesowe były strzałem w dziesiątkę? O tym chcemy posłuchać. Oczywiście dla bohaterki bycie bohaterką ma efekt promocyjny. Czasem spory, czasem bardziej symboliczny. Jest to wyróżnienie. Ale jest to promocja niejako “przy okazji”, bo wolimy się skupić na przekazywaniu doświadczeń, a nie opowieściach o produktach i usługach, które u bohaterki można nabyć.

Dlatego jestem przeciwna pomysłom, żeby w ramach kręgów odbywały się pokazy – np. tańców jeśli gościmy w Szkole Tańca, mini warsztaty – np. dekupażu, jeśli bohaterką jest pani która uczy tego na co dzień, ukryte prezentacje sprzedażowe itp. Degustacje są ok, jeśli nie zaburzają toku opowieści. Bo opowieść jest najważniejsza. Z opowieści się uczymy. Na koniec można zadawać pytania.

Runda 3. “Szybka piłka”. Potrzebuję – oferuję. Te osoby, które chcą rzucić temat “potrzebuję aktualnie do rozwoju mojego biznesu” (np. strony www, kogoś do współpracy, pomocy przy promocji) albo “oferuję aktualnie” (sesje coachingowe, masaże, pomoc  przy promocji) mogą to zrobić w trzeciej rundzie. I piłka (albo dyskotekowa kula w moim przypadku) leci dalej. Nie zaczynamy dyskusji w Kręgu. Zapamiętujemy kto co powiedział i Krąg się zamienia po chwili w zbiór par i małych grupek. Niektóre osoby muszą ze sobą koniecznie zamienić dwa słowa. Wymieniane są numery telefonów i wizytówki.

Tak to wygląda w wersji idealnej.

Od lata 2013 Latające Kręgi organizowane są poza Krakowem. Było tak – dostawałam wiele maili z pytaniem, czy przyjadę do Warszawy i czy będę też prowadziła warsztaty w Trójmieście. Było mi miło, że jest zainteresowanie Latającą Szkołą, ale czułam też, że absolutnie nie dam rady podróżować po Polsce i prowadzić warsztatów to tu, to tam. I doszłam do wniosku, że Latające Kręgi są jednym z moich “najlepszych produktów”. Przynoszą masę dobrych efektów dla uczestniczek i są darmowe. I że mogę je  “udostępnić” na zasadzie licencji. Napisałam maila, że szukam osób chętnych do organizacji Kręgów.

W moim zamyśle Kręgi mają się stać idealnym miejscem do promowania kobiecych biznesów, spotkaniem na które przychodzi się po inspiracje i kontakty. A to zależy nie tylko ode mnie, czy od Organizatorek, zależy to też od WAS.

Co robić, żeby mieć jak najwięcej korzyści z Kręgu?

1. Przygotować sobie krótką, dynamiczną formę przedstawienia się. Chcesz być zapamiętana? Nie musisz powiedzieć o sobie wszystkiego, tylko to, co chwytliwe i istotne.

2. Przynieś wizytówki, albo ulotki, albo kupony, nawet wycięte z szarego papieru i ręcznie napisane mogą być sexy (jest taki konkretny przykład z Kręgu, dziewczyny która ma ręcznie zrobione wizytówki w kształcie T-shirtów, jak odnajdę na Facebooku to ją podlinkuję imiennie 🙂

3. Możesz zachęcić Kręgowiczki do skorzystania z tego co robisz, oferując im np. drobną zniżkę na hasło “Latający Krąg”

4. Pamiętaj o tym, że Organizatorki wkładają w przygotowania sporo pracy i że Kręgi działają na zasadzie wolontariatu. Jeśli masz tylko postawę roszczeniową, to lepiej zostań w domu.

5. W trzeciej rundzie formułuj swoje prośby i oferty jak najkonkretniej. Przykład – niektóre osoby mówią “potrzebuję pomocy w promocji”. Jedna z dziewczyn w Warszawie powiedziała “chcę się dostać do Telewizji śniadaniowej, czy macie jakieś kontakty?” i wyszła z dwoma numerami telefonu.

6. Po powrocie do domu wrzuć namiary na siebie (strona www, blog, fanpejdż,  adres jeśli masz sklep lub inne miejsce “na mieście”) na grupę Latające Kręgi na Facebooku. Być może ktoś chce się z Tobą skontaktować, ale nie zdążył podejść. Każde miasto ma osobną grupę. Linki na podstronach w zakładce Latające Kręgi.

7. Udzielaj się w grupie na Facebooku. Zaglądaj do niej czasem. Moimi marzeniem jest, żeby te grupy były żywe, a nie służyły wrzucaniu newsów o tym co robicie, na które nikt oprócz Was nie będzie patrzył. Spam tępimy.

8. Nie oczekuj, że każdy Krąg przełoży się dla Ciebie na natychmiastowy zysk, sprzedaż i hiperpromocję. Nie oczekuj, że wszystkie dziewczyny na drugi dzień przybiegną coś od Ciebie kupić. Bądź cierpliwa. To, że więcej osób Cię poznaje działa na pewno, na Twoją korzyść.

Ale jeśli chcesz szybszych efektów, to pora pomyśleć o założeniu Zespołu.

John Lennon – podobno – jak był mały słyszał od swojej ciotki Mimi – “Gitara jest w porządku Johnie, ale grając na niej nie zarobisz na życie…” Tak samo czasem słyszmy my od naszego otoczenia, my które chcemy zarabiać robiąc to, co kochamy. Ciotki Mimi, które czasem przybierają postać naszych rodziców lub partnerów, sugerują nam, że lepiej dać sobie spokój i że lepiej jest poszukać pracy na etacie. Najlepiej w korporacji… I wtedy właśnie należy założyć Zespół.

Zespół może być duetem jak Roxette, kwintetem jak Jacksons Five i wszystkim pomiędzy. Zespół składa się z kilku kobiet, które umawiają się, że przez pewien czas będą spotykać się regularnie i wspólnymi siłami – połączoną siłą wiedzy, doświadczenia, kreatywności, kontaktów i pomysłów – pracować nad rozwojem swoich biznesów.

  1. Zespół warto zakładać tylko z osobami, które nadają na podobnej fali, nawet jeśli są bardzo różne i prowadzą bardzo różne biznesy. Z osobami którym ufamy. Które czują bluesa – tak jak my.
  2. To wcale nie muszą być nasze przyjaciółki!!! O wiele lepiej jest zakładać Zespoły z osobami, które mają podobny cel do naszego (rozwój biznesu, lepsze zarobki, promocja). Latające Kręgi to dobre miejsce do poznania takich osób
  3. Niebezpieczeństw jest wiele – takie spotkania mogą przerodzić się w pogaduszki przy kawie, babskie imprezki z winem, z których niewiele wyniknie. Jeżeli w Zespole zapanuje koncentracja na problemach, a nie rozwiązaniach, to spotkania mijają się z sensem.
  4. Zespół może czasem działać jak grono ekspertów, czasem jak krąg cheerleaderek, czasem jak grupa wsparcia. To zależy od was i od sytuacji.
  5. Warto aby jedna osoba na spotkaniu była strażniczką czasu i strażniczką intencji. Osobą, której wolno mówić „hej, chyba odbiegamy od tematu” albo „minął kwadrans, przypominam, że przeznaczyłyśmy na każdą z nas 20 minut”. Ta rola może być przechodnia – raz strażniczką jest jedna osoba, raz druga.
  6. Warto formułować konkretne pytania do grupy i konkretne problemy. „Co mogę zrobić, żeby więcej osób zapisywało się na moje zajęcia?” „Co powinnam umieścić na plakacie?” „Czy ten opis oferty jest dla was przekonywujący?” „Co mogę zmienić na stronie, żeby była mocniejsza?”
  7. Warto wyznaczać sobie konkretne zadania – na przykład tworzenie masy krytycznej przy wydarzeniach na Facebooku i przy postach (nie w imię tworzenia „sztucznego ruchu’, ale mając na uwadze, że algorytmy Facebooka są nieubłagane i dopóki parę osób czegoś nie zalajkuje, to mało kto to zobaczy).
  8. Warto na samym początku umówić się na pewne zasady – mi przychodzi do głowy zasada dobrowolności, solidarności i radykalnej szczerości. Czyli moja dobrowolność jest nadrzędna. Nie mogę czuć przymusu, żeby polecać usługi koleżanki z Zespołu, bo „tak się umówiłyśmy”. Muszę to czuć. Jednocześnie solidarność – czyli poczucie, że wszystkim naprawdę zależy na tym, żeby każdej się powodziło jak najlepiej. Małe zazdrości mogą się pojawiać po drodze, ale nie powinny przejmować steru.
  9. Ryzyko. Zawsze tego typu spotkania, zdradzanie innym swoich pomysłów, wystawianie się na ocenę, niesie za sobą ryzyko. Ale tutaj gra toczy się o dużą stawkę. Bycie częścią Zespołu lub nie, może być decydującym czynnikiem wzrostu. Ochrona przed działaniem nie fair to ważny temat. Zaczynamy tworzyć środowisko. Osoby działające nie fair, kradnące pomysły, oszukujące itd. nie działają w próżni. Prędzej czy później zła sława ich dogoni.
  10. Będę o przyszłego tygodnia publikować regularnie różne materiały i inspiracje do pracy Zespołów na stronie. Będą was motywowały do tego, żeby mocniej „chwytać byka za rogi” i pracować nad konkretnymi zagadnieniami i … szybciej widzieć efekty.

Zespoły nie muszą się zgłaszać, rejestrować, działają zupełnie oddolnie. Nie mogą też oczekiwać, że będziemy je indywidualnie wspierać. Ale bądźmy w kontakcie, piszcie o tym co robicie i nad czym pracujecie – wasze problemy będą inspiracją dla tworzenia kolejnych materiałów.

W ZESPOŁACH MOC.