Na zdjęciu Lech i Danuta Wałęsa, autor: Chris Niedenthal, Gdańsk, rok 1980.

Wybrałam to zdjęcie jako ilustrację trochę przypadkowo. Miałam je na pulpicie. Po głębszym zastanowieniu doszłam do wniosku, że jest w nim coś symbolicznego. Dla mnie osobiście ukazanie się książki Danuty Wałęsy, “Marzenia i tajemnice” było niezwykłym wydarzeniem. Oto kobieta, towarzyszka życia jednego z najbardziej wpływowych Polaków XX wieku opowiada swoją historię. Odważnie i szczerze. Jest to książka o wielkiej samotności. 

Podobno Wałęsowie mieszkają dziś na osobnych piętrach w wielkiej willi, pogrążeni we wzajemnym niezrozumieniu. Podobno – nie wiem, jak jest naprawdę. 

Zafundowałam sobie wielką rozkosz. Podczas gdy jakąś część Polski maszerowała, świętowała, protestowała i postulowała, ja w domowym zaciszu analizowałam uważnie Wasze odpowiedzi w ankiecie, którą bladym świtem 11.11.2017 wysłałam w świat. Dziękuję!

Każda nowa odpowiedź podnosiła mnie na duchu. Zainteresowanie moją propozycją przerosło wszystkie moje oczekiwania. Imprezą interesuje się 428 kobiet. Ale nie o tym chcę napisać. Chcę podzielić się kilkoma refleksjami.

Ale wpierw muszę przypomnieć o co chodzi (oto fragment mojego newslettera):

Jestem cheerleaderką kobiecej mocy, ale uważam, że świat potrzebuje nie tylko mocnych i mądrych kobiet. Potrzebuje też mocnych i mądrych mężczyzn. Słuchających się nawzajem i się szanujących. Mam koszulkę z hasłem, że jeśli nadejdzie rewolucja, to zrobią ją dziewczyny, ale nie liczę na to, że mityczne kobiety na tęczowych jednorożcach zbawią świat. Gwiazdę Śmierci dezaktywowała księżniczka Leja z Hanem Solo i ta bajka jest mi bliższa. 

Ale w życiu bywa różnie. Han Solo bywa alimenciarzem. Albo obleśnym mizoginem. A Leja księżniczką pasywno-agresywną. Żyjemy w czasach gwałtownych przemian i głębokiego kryzysu, który dotyczy też relacji między tym, co kobiece i tym, co męskie. Problemów z jakimi się borykamy nie da się rozwiązać z poziomu świadomości na jakim powstały, parafrazując Einsteina. Potrzebny jest nam skok kwantowy. 

Potrzebne są nam zupełnie nowe przestrzenie. 
Cholernie ciężko jest opisać coś, co jest zupełnie nowe. 
Spróbuję. 

Chcę zrobić 3 dniowe wydarzenie dla 300 osób (kobiet i mężczyzn). 

Nie będzie na nim: 
Mówców motywacyjnych. 
Występów kabaretowych. 
Palenia szałwii i tantrycznych masaży. 
Debat panelowych o patriarchacie.

Będzie: 
Okazja do głębokiego słuchania. 
Siebie samej. I innych, nowo poznanych ludzi. 
Okazja do poruszenia bolesnych miejsc. 
Osobistych, kolektywnych.
Bezpieczna przestrzeń. 
Łzy, śmiech, znikające lęki.
Nowe możliwości.
I muzyka. I tańce. I ucztowanie. 

Ok, to nie jest jeszcze w 100% konkretny plan. 
Prowadzę rozmowy z bardzo mądrymi ludźmi, kobietami i mężczyznami, z Polski i zagranicy. O tym jak mogłoby wyglądać takie spotkanie i jak je poprowadzić i kogo zaprosić do współpracy. Ja bardzo chcę wziąć udział w czymś takim. 
A TY? 

I po tym pytaniu następowała ankieta, której wyniki są bardzo ciekawe i chcę się nimi z Tobą podzielić. Czerwone zdania to CYTATY.

Zacznijmy od banału: pamiętaj, ankieterko, wszystkich nie uszczęśliwisz.

“Uważam, że spotkanie powinno się odbyć w Warszawie. Uściski dla Ciebie! :)”

“Mam nadzieję, że będzie to w Trójmieście ; )”

“Jestem ciekawa “zagranicznych”, z którymi o tym rozmawiasz i zrób to w Krakowie! :)”

Niby to oczywiste, ale ja zawsze przeżywam te rozbieżnośći! 😛

Smutna prawda

“Nie znam ani jednego mądrego mężczyzny.”

To zdanie powtarza się przynajmniej kilka razy. Czy przy zrobieniu podobnej ankiety wśród mężczyzn, uzyskałybyśmy podobny wynik?

Poza tym 53,9% kobiet być może zna mężczyzn zaintersowanych moim eventem, 11,1% zna jednego, 14,6% zna od dwóch do pięciu, a 15,5% nie zna żadnego (który by był zainteresowany).

Gdzie ci mężczyźni, orły, sokoły, herosy?

W ankiecie, ale również w moich prywatnych rozmowach przewija się wątek o tym, że mężczyzn zainteresowanych nie ma, jest ich mało, trzeba ich specjalnie zachęcić, trzeba mówić do nich innym językiem, pełnym konkretu i korzyści. Powinny być na wydarzeniu drony i znani sportowcy.

Pojawiły się też takie propozycje:

Mężczyźni powinni mieć o wiele tańsze bilety.

Warto zaktywizować środowisko tantryczne, tam jest dużo mężczyzn. Których przyciągają cycki (zdanie padło z ust mężczyzny, który również jest w to środowisko zaangażowany).

Powiem szczerze, pomysł z tańszymi biletami dla mężczyzn mnie totalnie irytuje. Niby dlaczego? Statystycznie mężczyźni zarabiają więcej, nie widzę powodu aby ich zwabiać niską ceną.

Ogólnie rzecz biorąc nie podzielam pesymizmu niektórych moich rozmówców. Uważam, że mężczyźni świadomi istnieją i wśród nich znajdą się tacy, których to wydarzenie przyciągnie. Nie jest to impreza na 3000 ani 30000 osób. Jest w zasadzie stworzona dla garstki osób. Jestem dobrej myśli. Oczywiście, trzeba będzie pomyśleć nad przekazem i sposobem dotarcia, ale jak odowiedział ślepy koń na pytanie czy weźmie udział w Wielkiej Pardubickiej: “nie widzę przeszkód” 😉

Kontrowersje wokół Wojciecha E

Krótkie wyjaśnienie. Wojciech Eichelberger pojawił się w ankiecie z mojej winy. Może nie winy, ale przyczyny. Z dwóch powodów. Po pierwsze pamiętam, że dwa lata temu w podobnej ankiecie na pytanie “Czy mężczyzni na Zlocie, a jeśli tak to kto”, najczęściej wymienianymi mężczyznami byli Dalajlama i właśnie Eichelberger. Ponieważ ostatecznie więcej kobiet opowiedziało się za Zlotem stricte kobiecym, nie fatygowałyśmy Dalajlamy. Ale pofatygowałyśmy pana Wojciecha, który nagrał dla nas przemiłe pozdrowienia. Nagranie puściłyśmy na dużym ekranie na Zlocie 2016. I co by osobiście nie myśleć o tym co pan Wojciech ma do powiedzenia, jest on pewnego rodzaju ikoną “świadomego mężczyzny” w Polsce. I dlatego we wstępie do pytania o “uwagi” użyłam przykładu Wojciecha Eichelbergera, pisząc: “OPCJONALNE uwagi, którymi już teraz chcesz się podzielić (np. “uważam, że powinnaś zaprosić Wojciecha Eichelbergera” )

Okazuje się, że jego odbiór wcale nie jest jednoznaczny.

Ułożyłam krótką piosenkę z wybranych komentarzy (jest ich oczywiście dużo więcej)

Uważam, że nie powinnaś zapraszać Wojciecha Eichelbergera.

Tak Wojciecha warto zaprosić.

Wojciecha Eichelbergera na pewno nie 

Uważam, że powinnaś zaprosić Wojciecha Eichelbergera 

Wojciecha E. nie widzę na tym wydarzeniu

Oj, Wojciech Eichelberger na pewno  chciałby być na takim Spotkaniu ;

O tak. Wojciech Eichelberger byłby bardzo Ok

I z Wojciechem Eichelbergerem również bardzo bardzo

NIE zapraszaj Wojciecha!

Lepiej wychodzi mu pisanie. Byłam na konferencji, na której uśpił publiczność totalnie

Już lepiej zaprosić samych zagranicznych facetów.

Uważam, że to bardzo interesujące. Wiadomo, każda osoba ma swoich fanów i antyfanów. Ale tutaj dotykamy ciekawego tematu dotyczącego tego kogo uważamy w Polsce za swego rodzaju “wzór metra w Sevres” męskiej atrakcyjnej dojrzałości. Mówimy o “mądrych mężczyznach”, którzy mieli by nam coś ciekawego do przekazania. Rozbieżności w odbiorze Wojciecha E uważam za fascynujące.

Szczególnie zaciekawił mnie ten głos:

“Uważam, że Wojciecha Eichelbergera zdecydowanie NIE zapraszać. Jego ‘mądrości’ zaprawionych pasywno-agresywnie, których sam nie stosuje w życiu, a które wciska z mikrodozą szantażu emocjonalnego kobietom – mam po dziurki w nosie.”

Nie mi oceniać, czy opinia wygłoszona tu ma jakiekolwiek podstawy.

Za mało znam się na twórczości Wojciecha Eichelbergera. Może to czysta projekcja. Może jest tu coś na rzeczy.

Najciekawsze pytanie brzmi jednak, jak się czujesz, słysząc taki komentarz? Co w Tobie wyzwala?

“Zaproś Bogdana de Barbaro i na pewno jakichś strażaków”

Nie wiem jak Wam, ale we mnie hasło “zaproś strażaków” budzi dwuznaczne skojarzenia i przypomina o kubańskiej pieśni o płonącym pokoju do którego należy zaprosić strażaków z wielkimi wężami i sikawkami. Polecam w ramach edukacji etnomuzykologicznej, w wykonaniu Manu Chao, ¡Llama a los bomberos!

 

Delikatne sprawy związane z nieodpartym urokiem obu płci

“Jestem singielka niestety nie z wyboru ale tak samo wychodzi. Chciałabym żeby to nie było wydarzenie tylko dla par.”

Nie, nie jest to w zamyśle wydarzenie dla par. W idealnym wypadku na skutek tego wydarzenia powstanie kilka nowych par 🙂 Ale nie mogę nic zagwarantować! Natomiast ważny jest dla mnie też ten głos:

“Jeżeli byłoby to w formie wykładów – to ok, jeżeli w formie zabawy to wszyscy zamienimy się w samice i samców. Sama wiesz, ze inna jest relacja miedzy kobietami na babskim party, a inna jak jesteśmy w towarzystwie np partnerów / mężów, czy nawet kolegów z pracy. Nawet bywa to zabawne czasem, ale czasem jest to żenujące tokowanie.”

Moje podejście jest takie. Jesteśmy samcami i samicami. Na wykładach, bawiąc się, zawsze. Czy umiemy dobrze nawigować między meandrami biologii, kultury? Generalizując – nie. Ale jeśli mamy się uczyć nawigacji, to właśnie poprzez wchodzenie w nowe sytuacje i nowe przestrzenie. Słysząc wszystkie obawy i nie ignorując ich. A momenty wstydu, żenady, smutku, złości obejmować uważną i czułą świadomością.

Delikatne sprawy związane z historią nadużyć

“Wolałabym takie spotkanie tylko dla kobiet. Gdy są same kobiety jest inna energia. Szczerze – mam po dziurki w nosie kolaborowania z mężczyznami i nie wiem czemu kobiety ZNÓW mają pracować na rzecz budowania z nimi bliskości itd.”

SŁYSZĘ.

Rozumiem sens spotkania tylko dla kobiet. Wygląda na to, że takie spotkanie TEŻ zorganizuję w 2018. Piszecie o tym jak Zlot był wyjątkowym miejscem do czerpania kobiecej mocy i że się to rozmyje. Ja też potrzebuję przestrzeni gdzie nie chodzi o świętowanie kobiecości. Szczegóły – niebawem.

Zdanie “mam po dziurki w nosie kolaborowania z mężczyznami i nie wiem czemu kobiety ZNÓW mają pracować na rzecz budowania z nimi bliskości itd. “ ma w sobie głębię. Może tu wybrzmiewa osobiste rozczarowanie, ale czyż nie ma też czegoś kolektywnego w zmęczeniu, nas kobiet, mężczyznami ?

Czy ten głos nie wyraża czegoś co czuje wiele z nas?

Dla mnie ważnym wątkiem jest to, że spotkanie o którym pisałam w mailu długo “chodziło mi po głowie”, ale konkretny impuls nie wyszedł ode mnie, tylko od pewnego bardzo mądrego i mocnego mężczyzny. O którym więcej niebawem. Bez jego energii i zaangażowania, nie byłoby tego spotkania.

“W świecie po #metoo” nie jest możliwe spotkanie między kobietami i mężczyznami w słodkiej ignorancji i niewiedzy dotyczącej skali i zasięgu nadużyć. To oczywiście sprawia, że takie spotkanie jest wielkim wyzwaniem i wymaga zarówno odwagi, jak i uważności.

Wątpliwości

“Podzielę sie swoją wątpliwością: czy 300 osób w jednym miejscu na “warsztatach” przez 3 dni to nie za dużo?”

“Do głębokiego słuchania plus dotykania bolesnych miejsc raczej wolałabym wziąć udział w grupowym warsztacie 25 osób maks – trudno mi sobie wyobrazić to w formie tak dużego wydarzenia, ale lubię to co robisz, wszystkie Złoty były świetne, więc mam totalnie zaufanie do Ciebie.”

“Obawiam się, że będzie to szamańsko-mistyczne spotkanie, w duchu nie wiadomo jakim. Ale sama idea spotkania mądrych mężczyzn i kobiet jest tym, co i w mojej duszy gra.”

Rozumiem głosy sceptyczne wobec dużej skali, ale skala ma tutaj znaczenie. Uważam, że można zrobić duże wydarzenie, na którym będzie i intymność i bezpieczeństwo. To trudne, ale możliwe i ma to swój dodatkowy sens. Jak ostatnio powiedziała Kasia, z którą współpracuję – “300 osób to jeden dżul energii” – nie wiem czy to ma jakikolwiek sens, ale metaforycznie oddaje to prosty fakt, że praca z dużą grupą ma inny wymiar energetyczny, niż z małą.

Osobę, którą napisała, że obawia się, że będzie to szamańsko-mistyczne spotkanie, w duchu nie wiadomo jakim bardzo chętnie bym wysłuchała i dowiedziała się więcej. Czego konkretnie się obawia lub czego nie chce i co oznacza dla niej “szamańsko mistyczne”. Tak jak napisałam, nie będzie to spotkanie z paleniem szałwii i machaniem pióram i mam wielką nadzieję, że nikogo tym nie uraziłam. Nie mam nic przeciwko szałwii i piórom, ale chciałabym aby to spotkanie było jak najbardziej inkluzywne i otwarte. Mam jednocześnie pełną świadomość, że będzie to spotkanie bardzo NOWATORSKIE, czyli inne od tego co większość z nas zna. Czyli będzie wymagało otwartości i ciekawości. Będzie miało swojego ducha, już ma i na razie być może zdaje się on “nie wiadomo jaki” (nawet mi), ale miejmy nadzieję, że to się będzie powoli krystalizowało. 

“Te spotkania są dla naprawdę wspaniałych kobiet, ja nie jestem taka, więc mnie to wszystko nie dotyczy. Ale lubię Was oglądać i zazdrościć Wam umiejętności, działań, entuzjazmu, i trzymać kciuki.”

Mam prostą odpowiedź dla osoby, która do napisała – różnimy się tylko pozornie. Zapraszam Cię, z Twoją zazdrością i poczuciem niewspaniałości. Nie pielęgnuj w sobie poczucia, że jesteś głęboko inna kobiety, które oglądasz z dystansu.

Śmiała wizja 

“Chciałabym, aby po takim weekendzie Pawłowicz była w stanie przytulić Owsiaka”

No cóż, jest w tej wizji coś wyjątkowo urokliwego 😉

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Jeżeli masz jakieś przemyślenia, zapraszam do rozmowy. A jeśli chodzi o event, jak to się mawia czasem “stay tuned”. Więcej szczegółów nadleci niebawem.

email marketing powered by FreshMail
 

email marketing powered by FreshMail
 
ZLOT 2017, 20-22.01 Kraków
Zapisz się na listę, poznaj program jako pierwsza + otrzymaj pierwsza link do zakupu biletu w promocyjnej cenie.
Po wpisaniu adresu mailowego nie zostaniesz nigdzie przekierowana... Sprawdź skrzynkę (także spam), powinnaś otrzymać maila z potwierdzeniem, że jesteś na liście. Do zobaczenia na Zlocie!
Daj się zaskoczyć
w sobotni poranek
O świcie wysyłam Pocztę Pantoflową. Setki kobiet* powiedziały mi, że to jedyny newsletter, który zawsze otwierają. Sprawdź dlaczego.
imię
e-mail
* dokładnie prawie 8 tys kobiet otrzymuje Pocztę. ZERO SPAMU 100% SERCA
Szkoła 2017/18 - jestem zainteresowana, przyślij mi jako pierwszej program i cennik*
* zapis oznacza zgodę na wysłanie informacji handlowej