Dziś będzie inspiracja prosto z zajęć Latającej Szkoły (mam na myśli 3 miesięczny kurs).

No może nie „prosto z”, bo to wyrażenie sugeruje pewną świeżość i bliskość w czasie, w stylu „prosto z pieca na stół”, a ćwiczenie, które chcę wam zaproponować przerabiałyśmy na pierwszych zajęciach – już ponad półtora miesiąca temu. Czas leci, maj w pełni, kwitną biznesy, kwitną kasztany…

Są jednak pewne inspiracje ponadczasowe, na które nigdy nie jest za późno. Jedna z moich znajomych powiedziała: „oglądałam ten film kilka razy, za każdym razem mam ciarki”.

Inspiracją do ćwiczenia jest film, a właściwie wykład Simona Sinka podczas konferencji TED. Wykład ten cieszy się ogromną popularnością. Widziało go już ponad 17 milionów ludzi. Nie żeby to miało jakiekolwiek znaczenie. Pewnie podobna liczba ludzi na świecie nie żyje niczym innym, niż losem Kim Kardashian i Kayna Westa (przyznam się, że do niedawna nie wiedziałam nawet kim oni są, ale wyczytałam w jakimś czasopiśmie, czekając grzecznie na burgera z kozim serem  w burgerowni na Mikołajskiej, że umieszczenie rzeczonej pary na okładce Vogue’a bardzo zaszkodziło w karierze naczelnej redaktor Annie Wintour. Artykuł napisany był tak, że założono, że każdy powinien rozumieć, dlaczego Kardashian i Vogue to inne bajki. Ja nie wiedziałam i zjadłam burgera w pełnej konsternacji. Wygooglowawszy kim jest Kim, przeczytałam w Wikipedii, że „w kwietniu 2010 roku Kardashian wywołała kontrowersje ze względu na sposób, w jaki na jednym ze zdjęć trzymała kota”. Postanowiłam osunąć się z powrotem w mroki niewiedzy).

Idea jest prosta, a Simon Sinek wykłada ją tak dobrze, że nie będę mu tutaj odbierała pola do popisu.

Zadanie polega na tym, aby:

1. Obejrzeć film. Jeżeli się nie zna angielskiego, to no problem – są napisy, zredagowane dla TED przez – uwaga – absolwentkę Latającej Szkoły, Justynę Makulec!

2. Zastanowić się nad swoim „dlaczego” w kontekście tego, co się robi zawodowo. Dlaczego inwestujesz swój czas, w to co robisz? W jaki świat wierzysz? Jakiego świata pragniesz?

3. Spróbować to przełożyć na coś, co można przekazać odbiorcom. Włącz swoje „dlaczego” w opowieść o sobie na podstronie „O mnie” lub „O nas”. Napisz manifest. Ułóż „claim”, czyli slogan dla swojej firmy. Nakręć mini filmik video. Napisz post na fanpejdżu. Opowiedz swoim klientom o swojej głębszej motywacji w najbliższym newsletterze. Stwórz mem. Napisz piosenkę. Zrób wizytówkę z hasłem przewodnim. Umieść swoje „dlaczego” w nagłówku strony. Podziel się nim w komentarzu pod artykułem!

Oto mój „DLACZEGO WIERSZYK”:

Cieszy mnie, kiedy kobiety są niezależne finansowo.

Robiąc coś, co kochają. Coś twórczego. Dobrego.

I gdy dochodzą do tego razem, współpracując,

Walcząc nie ze sobą nawzajem, ale ze swoimi lękami (często absurdalnymi).

Szczęśliwa kobieta promieniuje mocniej niż rad.

PS. Na rysunku mam na sobie spódnicospodnie samurajskie krakowskiej firmy Mapaya. Byłam na łódzkim Fashion Weeku przy okazji moich łódzkich „interesów” i gdyby nie stoisko Mapayi, to wyszłabym rozczarowana poziomem polskich młodych projektantów. Szary oversize króluje i królują wzory z Zary żywcem przeniesione. Oczywiście Mapaya nie jest jedynym rakiem na bezrybiu. Jestem trochę niesprawiedliwa. Ale nie przeżyłam ekstazy w Łodzi, przynajmniej nie modowej …

podpis-imie