… czyli jak napisać mail wobec którego adresat nie przejdzie obojętnie.
Autorka: Emilia Góźdź
Wstęp Agaty: nie znałyśmy się, ale dostałam bardzo miłego i bezpośredniego maila od Emilii. Postanowiłam, że odpiszę nazajutrz i entuzjastycznie zareaguję na złożoną mi propozycję. Nie zdążyłam. Ponieważ na drugi dzień w skrzynce czekał na mnie drugi mail… Oddaję głos Emilii:
Kiedy pisałam do Agaty z propozycją artykułu gościnnego nie wiedziałam czym konkretnie chcę się podzielić. I całe szczęście! Bo gdybym miała gotowy plan pewnie przeoczyłabym ten, który wykreowałyśmy wspólnie. Nieoczekiwanie to nasza korespondencja stała się tekstem, który za chwilę przeczytasz.  Jak napisać mail wobec którego adresat nie przejdzie obojętnie? Przeczytaj o moich osobistych doświadczeniach. mam nadzieję, że autentyczne i żywe treści będą dla Ciebie inspiracją.
A wszystko zaczęło się od tej wiadomości:
Cześć Agato,
mam nadzieję, że nie popełniam zwracając się do Ciebie po imieniu, jednak jak człowiek czyta co tydzień Twoje listy to po prostu się zżywa i trudno tak mi teraz „na Pani”. Czy to jest dla Ciebie ok.?
Nazywam się Emilia Góźdź jestem autorką książki „Atrakcyjna mama – sztuka poznawania siebie”, a także bloga atrakcyjnamama.com. Pracuję z mamami w formie indywidualnych sesji już ponad 3 lata, jednak ze względu na drugą córkę miałam roczną przerwę i teraz wracam do rozwijania mojego biznesu.
Piszę do Ciebie z propozycją współpracy, a ponieważ pomysł na to znalazłam na Twoim blogu to wierzę, że podarujesz mi 5 minut czasu i przeczytasz mój mail do końca.
Chciałabym napisać dla Ciebie post gościnny. Z przyjemnością zaproponuję listę tematów. Wolę jednak najpierw zapytać Ciebie jakie masz oczekiwania i wymagania, aby publikację takiego tekstu u Siebie wziąć pod uwagę. Mając wytyczne łatwiej będzie mi przygotować konkretną propozycję, której potrzebują Twoje Czytelniczki. Pomyślałam, że w związku ze zbliżającym się Świętem Matki taki tekst mógłby się przydać.
Dodatkowo z przyjemnością podaruję Ci dwa egzemplarze mojej książki – można by więc artykuł połączyć z małym konkursem.

A jeśli książka Ci się spodoba, a poczta pantoflowa nie będzie pękać w szwach w okolicy Dnia Mamy to może zgodzisz się na zaproponowanie swoim Czytelniczkom konsultacji u mnie w wyjątkowo dobrej cenie.
Zdaję sobie sprawę, że proszę w pierwszym mailu o wiele, jednak uważam, że uczciwie jest przedstawić cały wachlarz propozycji od razu niż prosić po kawałku. Pomyślałam, że bezpiecznie dla Ciebie będzie przyjąć w prezencie moją książkę – czyta się ją dość szybko więc mogłabyś mnie w ten sposób poznać i z pewnością łatwiej byłoby Ci podjąć decyzje czy jesteś otwarta na współpracę w dwóch pozostałych punktach.

Jeśli się zgodzisz, będę wdzięczna za podanie adresu na który mogę wysłać książki.

Serdecznie pozdrawiam,
Emilia Góźdź
atrakcyjnamama.com
tel. 505 349 003
Mail, który przed chwilą przeczytałaś nie był dziełem przypadku. To wynik doświadczeń jakie zdobyłam przez cały czas aktywności zawodowej. Przez kilka lat byłam odpowiedzialna za budowanie relacji z darczyńcami jednej z największych organizacji pozarządowych w Polsce. Jako fundraiser sprzedawałam idę i robiłam to z niezwykłą skutecznością głównie za pomocą maili. Czytam pocztą pantoflową od kilku miesięcy, prześledziłam blog Agaty i to pozwoliło mi Ją poznać. Widać, że lubi konkret, że nie ma co się rozpisywać ze słodzeniem, z opisywaniem życiorysu na pięć kartek. Jak teraz po kilku dniach czytam ten mail to śmiem twierdzić, że może innym służyć za przykład: jak pisać, aby odbiorca chciał bliżej poznać, to co mamy mu do zaoferowania.
Kiedy pisałam do Agaty pierwszą wiadomość była godzina 22. a ja cała w środku tańczyłam ze szczęścia. Chwilę wcześniej poczułam, że znalazłam usługę dla kobiet, której szukałam przez trzy lata: Będę sprzedawała innym kobietom Impuls do Zmiany:). Czułam się wewnętrznie silna i wiedziałam czego chcę: miałam na sobie buty na obcasie i czerwoną szminkę na ustach. Wiedziałam, że świat należy do mnie. Postanowiłam więc wykorzystać tę falę i iść za ciosem. Wiadomość do Agaty napisałam szybko, sprawnie, przeczytałam raz, uznałam, że jest ok. I wcisnęłam „wyślij”. Chwilę później poszłam spać.
A rano obudziłam się z lekka przerażona: yyy, a może ja jednak nie powinnam tak śmiało pisać? Kurcze było najpierw napisać do Ewy, która zna Agatę i ją zapytać co ona lubi… kurde tak w pierwszym mailu poprosić o promocje usługi w poczcie pantoflowej, co ona sobie o mnie pomyśli?
Jak widzisz, obcas w bucie się złamał, a szminka rozmazała. Zamiast dorosłej kobiety, przed lustrem zobaczyłam małą, przestraszoną dziewczynkę. Co tam! To nic, że popełniłam faux pas , zaraz siądę do komputera i napiszę jeszcze raz. Teraz już na poważnie, z dystansem. Już nic nie mam do stracenia. Siadłam i napisałam:
 
Otworzyłam oczy i uświadomiłam sobie, że mój wczorajszy mail,
który miał być odważny i romantyczny wyszedł raczej bezczelny:/
Przepraszam za to. Jednak nie powinnam siadać do komputera po 22.

Pomyślałam, że sama dam sobie drugą szansę i spróbuję jeszcze
raz. Czy możemy uznać, że poprzedniej wiadomości nie było?

Dzień dobry,
nazywam się Emilia Góźdź kiedy cztery lata temu urodziła się
moja córka moje życie zaczęło się zmieniać na każdym poziomie.
Jednym z nich była przestrzeń zawodowa – odnalazłam swoją
ścieżkę zawodową w macierzyństwie i od trzech lat towarzyszę
innym kobietom w odkrywaniu swojej atrakcyjności poprzez pisanie a
także współpracę indywidualną.

Ponieważ ze względu na narodziny mojej drugiej córki miałam
roczną przerwę to teraz wracam do pełnej aktywności i szukam
wszelakich kanałów promocji.

Ponieważ Pani działalność śledzę już od kilku miesięcy,
pomyślałam, że nie mam nic do stracenia jeśli napiszę i się
przywitam. Mam kilka pomysłów, które mogłabym zaproponować. Może
jednak na początek podam link do mojej strony, aby mogła Pani
zdecydować, czy chce te pomysły Pani poznać.
Szał, prawda? To dopiero petarda! Jak czytam ponownie tę wiadomość to aż mnie ciarki przechodzą po plecach, chyba nie będę od dziś piła kawy, tylko sobie tego kopa energetycznego czytała;).
Ten mail był odzwierciedlaniem moich wewnętrznych lęków, które wyszły przy tej okazji, a ja nie dałam sobie chwili na przemyślenie, zobaczenie tego z dystansem tylko od razu w tym dziwnym stanie napisałam. 
Odbiorca od razu wyczuje, która Emilka pisała do niego wiadomość. Na poziomie słów i energii, która za nimi stoi. W pierwszej wiadomości wiedziałam czego chcę: ona nie była wcale bezczelna. Przedstawiłam formę współpracy, która dawała jasne korzyści obu stronom.
W drugim mailu zrzuciłam odpowiedzialność na Agatę: niech Pani zdecyduje, czy to co robię jest wystarczająco dobre. I jeśli tak napisana wiadomość nie spotka się z entuzjastycznym przyjęciem później mówimy: A wiedziałam, że pisanie do niej było bez sensu, pewnie dostaje takich wiadomości setki i dołujemy się, kopiemy samych siebie równo. Inni mają inną taktykę: Ale Baba! Ja tu do niej z taką propozycją, a jej się nawet odpisać nie chcę. W ogóle się na mnie nie poznała. Mam was gdzieś, sama sobie poradzę z moim najwspanialszym na świecie biznesem. To nic, że wiem o nim tylko ja i mój mąż, takiego skarbu trzeba strzec. A ja tak grzecznie, tak miło do niej napisałam! A to nie tędy droga, zanim spróbujemy zrzucić winę na drugą stronę, zróbmy wewnętrzny rachunek sumienia. Zawsze możemy poprosić o drugą szansę.
Jakie wnioski wyciągnęłam z tej sytuacji?
Wewnętrzna kondycja przede wszystkim
Z moich doświadczeń wynika, że najważniejsze jest aby przed rozpoczęciem nawiązywania współpracy upewnić się w jakiej wewnętrznej kondycji jesteśmy. Gdy czujesz, że jedyne na co masz ochotę to schować się pod ciepły kocyk – zrób to. Przeczekaj słabsze chwile, nie rób nic na siłę, z zaciśniętymi zębami. Choć logicznie trudno to wyjaśnić, osoba, do której piszesz na poziomie energii będzie wiedziała, w jakiej kondycji pisałaś tę wiadomość.
Po co to robisz?
Możesz uznać, że to aż nudne o tym pisać, sorry, jednak moim zdaniem trzeba to sobie przypominać setki razy. Jasny, klarowny cel, który odbiorca pozna szybko i będzie mógł podjąć decyzję, czy chce się temu przyjrzeć bliżej. Im konkretniej jest to określone tym większa szansa, że ktoś poświęci Ci 5 minut.
Dlaczego własnie ta osoba?
Zastanów się dlaczego chcesz nawiązać współpracę z tą osobą, dlaczego akurat z TĄ! Co Cię do niej ciągnie? Co o niej wiesz? Ile macie wspólnego? Czy naprawdę chcesz coś razem zrobić?
Co Cię wyróżni?
Dawno temu kiedy uczyłam się sprzedawać przez telefon. Mój PRowy Mentor powiedział mi: znajdź coś co będzie Cię w trakcie tej rozmowy wyróżniać, coś dzięki czemu druga osoba Cię zapamięta: możesz na przykład chrząkać co chwilę. Nie martw się, że to będzie denerwujące. Nie zachęcam Cię abyś chrząkała w mailu, tylko poszukała: co może stać się cechą charakterystyczną Twoich wiadomości? Tak jak kiedy uruchamiamy biznes potrzebujemy mieć świadomość swoich mocnych stron i tego, co nas wyróżnia – podobnie tutaj.
Po prostu zrób to!
Bez względu na to, co napisałam wyżej, najważniejsze jest abyś takie maile zaczęła tworzyć. Szukała osób, z którymi chcesz pracować, nawiązywała relacje, przełamywała lody. Lepiej wysłać dziesięć nieidealnych maili i uczyć się w praktyce niż w domowym zaciszu tworzyć wiadomość doskonałą. Po drugiej stronie jest zawsze żywy człowiek, którego jeszcze nie znasz. Pozwól zacząć żyć tej relacji, daj się zaskoczyć! Co ma być to będzie:)
Emilia Góźdź o sobie:
Zakochałam się w byciu mamą, wpadłam po uszy od pierwszego wejrzenia. A od trzech lat dzielę się tą miłością z innymi mamami poprzez moje teksty i pracę coachingową. Wraz z narodzinami pierwszej córki zaczęłam wydeptywać swoją prywatną ścieżkę do raju i nie schodzę ze szlaku od czterech lat. Jeśli zaczęłaś czuć się niewygodnie w miejscu w którym jesteś, z przyjemnością pomogę Ci zrobić pierwszy krok, a potem kolejny i kolejny… Zapraszam na moją stronę atrakcyjnamama.com 🙂
A ja, zapraszam 2 osoby po książkę Emilii, „Atrakcyjna mama, sztuka poznawania siebie”. Aby wygrać książkę, należy podzielić się w komentarzu jakąś fajną mamową inspiracją. Blogiem, albo jakimś produktem ulubionym, albo czymś fajnym związanym z macierzyństwem. Rozstrzygnięcie konkursu w Dzień Dziecka!
Dodam jeszcze, że z mojej perspektywy, pierwszy mail był 1000 razy lepszy od drugiego, nawet nie dlatego, że był bezpośredni – był konkretny, Jako osoba zajęta kocham konkret. I mniej zachodu dla mnie wynika z danej przysługi – tym lepiej. „Wchodzę” w propozycje, które są korzystne dla obu stron. Natomiast nie mam czasu na zastanawianie się, co mogłabym chcieć od danej osoby. A Ty jakie masz doświadczenia w pisaniu maili do „obcych”? Jak sama regujesz na takie maile? Podziel się w komentarzu.