Autorką rysunku jest Magdalena Rydzik Borowiec, architektka, która maluje cudowne akwarele i stworzyła serię portretów kobiet biznesu pod tytułem “Biznes jest piękny”, zobacz jej fanpejdż!

Na początek zdradzę moje pobudki. W tym, co robię w ramach Szkoły, a przede wszystkim Zlotów, interesuje mnie transformacja. Transformacja. Przemiana. Metamorfoza. To nie dlatego, żebym była niezadowolona z tego, co jest. Jestem zakochana w tym, co jest. Ale trochę bardziej, muszę przyznać jestem zakochana w potencjale. Potencjał jest oczywiście też czymś „co jest”. Tyle, że jest niewidzialny. I dlatego dla mniej wyćwiczonego oka jest czymś, czego „nie ma”.

Wielu artystów zakochuje się w tym co, potencjalne. Michał Anioł powiedział, że Dawid był już obecny w marmurowym bloku, który trafił do jego pracowni, po tym jak stał przez 25 lat zakurzony na podwórku przykatedralnego warsztatu we Florencji. On tylko go odsłonił. I co ciekawe, usłyszał masę krytycznych słów w trakcie swojej pracy, co go nieziemsko irytowało.

Przez 25 lat zakurzona. Nieziemska irytacja.

Ten fragment o Michale Aniele wprosił się tu nieco przypadkiem, na chama, ale właśnie widzę, że chce on coś pokazać. Ile z nas chodziło po świecie z przykurzoną urodą, zgaszonym blaskiem? Przez 25, 35, 45 lat? Ja na pewno zaliczam się do kobiet, które przez wiele lat nie czuły się atrakcyjne, ani piękne i udawały przed sobą i światem, że nie jest to wcale aż tak ważne. A pod spodem kryła się, ledwo wyczuwalna, subtelna, irytacja.

Odkryłam – dla samej siebie (stąd nie twierdzę, że są to uniwersalne prawdy), że:

Piękno dodaje mocy.

Chęć czucia się piękną nie musi i nie powinna być źródłem wstydu.

Lęk przed narcyzmem to inna odmiana narcyzmu.

Jest też coś takiego jak lęk przed piękną kobietą. I cała szara strefa zazdrości o której się chętnie nie mówi. Nawet w zaciszu własnych myśli.

Jest coś niesamowicie wyzwalającego w chwili kiedy można poczuć, że jest się piękną kobietą.

Poczuć i zobaczyć na własne oczy.

Męskie oko może być pomocne w zdobyciu tego poczucia, ale czasem wcale nie działa cudów. Można otrzymać tysiąc komplementów z męskich ust i wciąż czuć się brzydko.

Tak, standarty piękna lansowane przez media są opersyjne. Bez dwóch zdań.

Tak, istnieje wiele mechanizmów społeczno-ekonomicznych związanych z urodą, które są wobec kobiet opersyjne.

Ale nie wylewajmy dziecka z kąpielą.

Kobiety które nie czują się piękne mogą zmieniać świat. Te same kobiety, jeśli poczują się piękne, zrobią to szybciej.

Ok, a Ty? Co czujesz? Co myślisz? Dałabym bardzo wiele, aby dowiedzieć się jakoś, ile z nas:

Czuje się dobrze w swojej skórze.

Ma cichą pewność odnośnie tego, że są piękne.

Patrzy na inne kobiety przez pryzmat porównywania się, oceniania, krytykowania, zazdroszczenia.

Patrzy tak i wypiera to na maksa.

Przede wszystkim odczuwa opersyjność kulturowych przekazów o pięknie. I ma dość!

Ma całkowity luz w tym temacie i nie jest nim zbytnio zainteresowana.

„Otwierasz puszkę Pandory” powiedziała do mnie Blimsien. Blimsien czyli super sexy hot chic, która nie ma nic przeciwko temu, że tak o niej napiszę, bo akurat ona łączy bycie świadomą swej urody kobietą z byciem kobietą świadomą patriarchalnych kodów i graniem im na nosie. Ale to łączenie nie jest łatwą sztuką. Jest trochę jak balansowanie na rampie na rolkach na krawędzi… Blimsien mówiła o zazdroszczeniu innym kobietom na ostatnim Zlocie. Ale nie było mowy o urodzie, bardziej o twórczości. Ała, to jest mega grząski temat! Uuuuuu!

Dopytałam ją o co jej chodzi:

„Kobiety traktują piękno jako coś wstydliwego. nie jako atut ale jako “ładna albo mądra” i beauty wstawki na eventach kojarza się głównie z głupimi stendami reklamowymi. nikt nie sięga wgłąb. Jak pojawi się ten temat na Zlocie to wzbudzi opór, konfrontacje i uprzedzenia.”

Tylko, że każda prawdziwa transformacja wzbudza wpierw opór.

Także, jalla!

Idziemy dalej.

Świat, w którym będąc kobietą nie jest się stale ocenianym według tego jak się wygląda, wciąż jest marzeniem. Wystarczy popatrzeć na polityczki. Albo poczytać fora. Brak urody to dla wielu osób brak prawa głosu. Ja pierdolę, co za krzywy ryj, niech ona się k**** zamknie – można przeczytać pod każdą nieco kontrowersyjną wypowiedzią kobiety, która nie wygląda jak Anja Rubik (przykład Marina Abramovic, która bądź co bądź do nieatrakcyjnych nie należy). Obrywa się całkiem ładnym, chociażby Meryl Streep. Bezpieczne od ataków na urodę są tylko Monika Belucci i nieżyjąca Ania Przybylska.

Najgorsze jest to, że bardzo często oceniamy siebie nawzajem. Od moich bardziej urodziwych koleżanek bardzo często słyszałam bardzo zjadliwe komentarze o mniej atrakcyjnych kobietach. Według tak zwanych “obiegowych standartów”. Matko, ile razy słyszałam komunikat w stylu, jestem lepsza niż XY, bo mam “zgrabniejszy tyłek” albo “lepszy biust”, albo “dłuższe nogi”. Serio, serio. I nie wywoływały te komenatrze moich ciepłych uczuć, chociaż uważam, że fajnie jest mieć poczucie własnej wartości i czuć się pięknie.

A propos oceniania siebie nawzajem. Genialny cytat z mojej ukochanej książki “Poruszyć światem”, Richarda Rohra:

“Współzawodnictwo to domena mężczyzn, kobiety mają raczej skłonność do porównywania. Ale w gruncie rzeczy, to ta sama gra naszego ego, bo zarówno porównywanie, jak i współzawodnictwo szybko usprawiedliwają potępianie (…)”

Wracając do Zlotu. O co mi chodzi.

Na pewno nie promowanie opresyjnych wzorów piękna, które sprawiają, że jeśli nie wyglądasz jak Kate Moss lub Anja Rubik, to po prostu uważasz, że piękna nie jesteś.

Chcę dotknąc tego tematu. Abyśmy mogły o nim porozmawiać w zupełnie inny spośób, niż mówi się w kolorowych gazetach i na urodowych blogach.

Bo blogów i vlogów urodowych i modowych są tysiące! Spójrzmy prawdzie w oczy ten temat nas, kobiety kręci. Nie tylko te z nas które mają w głowie siano i trociny*.

*Siostrzeństwo siostrzenstwem, ale istnieją kobiety, co do których mam podejrzenia, że w głowie mają siano, trociny i puste kubki z McDonalda. Nie chciałabym spędzać z nimi czasu na bezludnej wyspie, nie chcę aby mnie reprezentowały. Bycie kobietą aka posiadanie cipki nie robi z ciebie automatycznie fajnej osoby.

Chcę dotknąć tematu. Abyśmy mogł poczuć opór, wstyd, zazdrość, gniew, radość, ulgę, zachwyt i moc.

Chcę dotknąć tematu i zobaczyć co by się stało, gdybyśmy skupiły się na tym, aby odkryć nasz wewnętrzny blask i uwolnić go i pozwolić mu po prostu być.

Wtedy, jak napisałam w rozmowie z Blimsien, mogłybyśmy świecić tak jasno, że oślepiłybyśmy naszych wrógów, o ile jakichkolwiek mamy.

Ok, żarty na bok.

Co myślisz? Co czujesz? Chcesz coś powiedzieć? Ostrzec przed czymś? Sprzeciwić się? Zauważyć coś? Poprzeć? Podzielić się czymś? Może masz jakiś pomysł jak mogłoby wyglądać wprowadzenie tego tematu w pole Zlotu (od razu zaznaczam, że nie planujemy tysiąca stoisk kosmetycznych, ale już zaproszenie wybranych wizażystek czarodziejek, why not?) Kogo możemy zaprosić? Ja już oczywiście poczyniłam kilka tajnych kroków i pewne sprawy powoli się krystalizują. Ale jestem otwarta na Twoje wizje. To jest nasz Zlot. Go wild!